Ella
Posty: 261
Rejestracja: 09-10-2014 17:13

15-09-2016 18:02

Wiem, że odpowiedź zapewne jest subiektywna. To ja gram na tej gitarze i to ja powinnam zdecydować, na ile jej dźwięk się pogarsza, i czy to już czas na zmianę strun, ale ciekawią mnie Wasze opinie na ten temat. Nieco ponad dwa miesiące temu kupiłam swoją drugą w życiu gitarę, Manuela Rodrigueza Caballero 12, od tamtej pory mam wciąż fabryczne struny. Nie mam pojęcia jakie to struny, ale są tak genialne, że chciałabym odtąd używać tylko ich. Nie wiem też na ile moja gitara "daje coś z siebie", rozumiecie co mam na myśli. Ona już raczej coś daje, poza pogłaśnianiem wibracji, bo ma przednią płytę z litego drewna. Oczywiście musi się jeszcze "rozegrać", na razie jednak moja gitarka wymiata. Jej struny są genialne. Na pewno są twarde, a mimo to bez trudu je dociskam. Są to jedyne jak dotąd struny, które przetrwały ponad dwa miesiące, pozostając nieuszkodzone. Zwykle po jakimś miesiącu się lekko przecierają, ale da się jeszcze wykrzesać z tydzień lub dwa ich pracy. A te całe "słynne" Savarezy po niecałym miesiącu grania wylądowały w koszu, bo.... Owijka struny D pękła i zaczęła się rozwijać. Pociągnęłyby jeszcze, ale irytował mnie dźwięk luźnej owijki uderzającej o metalowy próg.

Ale do rzeczy, czym się kierować w decydowaniu o wymianie strun, w sytuacji, gdy nie są fizycznie uszkodzone? Jak długo przeciętne struny do klasyka zwykle brzmią OK? Ja bym te moje jeszcze potrzymała, bo nie chce mi się ich zmieniać, basy są lekko przytłumione, ale nie jest źle. Jednak irytuje mnie dźwięk struny E1. Nadal stroi, ale dźwięk stał się głośniejszy niż reszta i taki... mało melodyjny, piskliwy. Te struny umierają, tylko pytanie czy na tyle, by już je zmieniać.

Awatar użytkownika
Goblin
Posty: 900
Rejestracja: 22-02-2011 08:06

16-09-2016 18:17

czyścisz czymś struny po grze:),zabezpieczasz?,konserwujesz?-jeżeli chodzi o klasyka mam mierną wiedzę,ale uszkodzenia mechaniczne dyskwalifikują set,co do kwestii brzmienia to niestety reguły brak-sporo zależy od składu potu(pisze o elektrykach),jednak w klasyku tez występuje metalowa owijka-jeden zajedzie w trzy dni a drugi w miesiąc,poszukaj w sieci co zakładają firmowo i kup to samo-jeżeli nie znajdziesz-napisz do producenta,na 100% Ci odpowiedzą
Obrazek
Obrazek

Ella
Posty: 261
Rejestracja: 09-10-2014 17:13

17-09-2016 13:30

Wiem jakie struny teoretycznie zakładane są fabrycznie do tych gitar (D'Addario J46 EXP). Trochę dla mnie za drogie. Tylko czasem jak gitara jakiś czas leży na sklepie, nikt jej nie kupuje, a struny robią się takie zakurzone i sflaczałe, to sklep zmienia struny i zakłada jakieś inne. Jednak coś czuję, że w tym wypadku tak nie było. Po pierwsze ten sklep (thomman), raczej prowadzi sprzedaż wysyłkową, więc te gitary raczej leżą w pudełkach. Po drugie ta gitara brzmiała na nich zbyt dobrze, by te struny były jakieś byle jakie.

Na stronie sklepu Struny.pl znalazłam ciekawy artykuł, i spodobało mi się takie zdanie, że jak gitara brzmi tak źle, że się nam odechciewa grać, to pora zmieniać struny... To zdecydowanie pasowało do mojej sytuacji, bo naprawdę odechciewało mi się już grać. Założyłam jej wczoraj takie struny, które kupiłam kiedyś do dekoracyjnego klasyka, to kawalerski klasyk mojego ojca, z czasów komunalnych, z krzywym gryfem (niegrywalna znaczy). Skoro niegrywalna, to kupiłam na Alledrogo dwa komplety najtańszych strun nylonowych, jakie wtedy były. Dwa komplety, bo mówię, jak trzasną to po prostu założę strunę od takiego samego kompletu. Nie trzasły, a zapasowy komplet sobie leżał w domu. Byłam ciekawa jak w ogóle brzmią takie najtańsze struny. Powiem tak, brzmią jak najtańsze struny :P Generalnie nie polecam. To struny Alice 108, czy tak jakoś. Cena rynkowa to około 10 zł. Ja pamiętam, ze dałam niecałe 30 zł za dwa komplety i wysyłkę. Przy grze klasycznej brzmią nawet nieźle, ale jak się gra akordami to koszmar. Za to w dotyku są bardzo przyjemne. Ale nie żałuję, bo ciekawość zaspokoiłam. Powalczę z nimi ze dwa tygodnie i założę ostatni komplet z lekkim naciągiem w moim życiu, D'Addario ej43. Ostatni, bo przestawiam się na twardy naciąg. Będę kupowała D'Addario ej46. Ej43 kupiłam już wcześniej, jeszcze przed zakupem nowej gitary. Nie wiem, ale zawsze mi się wydawało, że twarde struny są trudne do przyciskania, że trzeba się z nimi mozolić itp... A tymczasem zarówno fabryczne struny mojej gitary, jak i te Alicje, są twarde, a ja w ogóle nie czuję, żeby to jakoś przeszkadzało. Bo one mają mocny naciąg, ale nie są sztywne. Ja na moim sprzedanym już klasyku Yamaha C30, miałam pod koniec czarne nylony z normalnym naciągiem, ale były strasznie niewygodne, bo sztywne. Nawet miałam kłopot z ich założeniem, ciężko było supełki zrobić.

lutnikkrzysiek
Posty: 9
Rejestracja: 17-09-2018 12:38

17-09-2018 13:20

Przy niektórych markach fabryczne struny są tragedią - służą jedynie do tego, aby na gitarze "coś" było. Są to tzw struny transportowe. Zatem warto wymienić na coś nowego. Natomiast moja złota rada na lepszą żywotność strun? Myć łapy przed graniem. :)
Zawsze chętnie kupię stare dobre gitary klasyczne. :)
https://lutniczy-outlet.waw.pl

Awatar użytkownika
prymka
Posty: 9
Rejestracja: 10-10-2018 13:08

11-10-2018 23:08

Dokładnie, higiena przede wszystkim.
Przed graniem łapki myjemy, a po graniu szmatka, kosmetyk i strunki przecieramy.

Wróć do „Struny do gitary klasycznej”