Witam serdecznie!
W kwietniu zamierzam kupić nową gitarę elektryczną (tak wiem, że to za pół roku ale zawsze lepiej wszystko ustalić wcześniej). Mam nieduży staż - jedynie rok i 4 miesiące.
Zależy mi na tym aby gitara była nowa, prosto ze sklepu.
Mój budżet nie jest powalający, wolałbym nie przekraczać 1100 zł.
Gitarka głównie miałaby służyć mi do grania heavy metalu - z nastawieniem na power i death, choć byłbym rad gdyby na cleanie nie brzmiała drętwo. Nie zależy mi jakoś niewiarygodnie na ruchomym mostku ale też nie będę zły jeśli będzie. Chciałbym również aby gitara posiadała aktywne przetworniki (chyba zrozumiałe przy preferowanej muzyce).
Na dzień dzisiejszy znalazłem kilka ofert które by mi odpowiadały, są to kolejno:
Schecter Devil
Powiem tyle, że nie wiem co sądzić... z tego co wyczytałem zbiera pochlebne recenzje choć naprawdę mało o niej informacji (o testach nie wspominając). Głównie przekonuje mnie do siebie wyglądem :D
Schecter Omen 7
Z tego co wiem produkowana jest w chinach...
I o ile się nie mylę nie posiada aktywnych przetworników na czym mi zależy.
Schecter Demon
Chyba znany model. Same pochlebne opinie... praktycznie zero uwag co do samego wykonania czy brzmienia...
Schecter Demon 7
Tutaj chciałbym się dowiedzieć czy jest duża różnica pomiędzy "zwykłym" Demonem a "siódemką"?
Jak widać większość gitar przekracza mój budżet ale jeśli są tego warte to mogę dołożyć te 200 zł.
Pytanie czy warto? Czy może pozostać przy najtańszym Devilu?
A może poczekać i dołożyć jeszcze więcej do Demona 7?
Czy coś jeszcze innego? Proszę o radę...



