Xaanue
Posty: 4
Rejestracja: 01-11-2013 16:40

01-11-2013 16:48

Witam.

Ostatnio włączyłem wzmacniacz po rocznej przerwie grania. Zacząłem grać, po jakichś 10 minutach coś wybuchło, huk był dość głośny, od razu wyłączyłem wzmacniacz. Z tyłu wyleciało coś niebieskiego, o kształcie słupka, niebieskie, na górze miało metalowe wykończenie a po bokach niebieski plastik na którym był przezroczysty plastikowy uchwyt jak na długopisie (Wiem co to, ale zapomniałem jak się nazywa). Moje pytanie brzmi co robić? Włączyć i sprawdzić co się stanie? (Boję się, że coś się zapali). Czy może pójść do sklepu muzycznego i czy jest szansa na naprawienie tego.

Pozdrawiam,
Xaanue

Awatar użytkownika
starahuta
Posty: 7043
Rejestracja: 24-02-2013 19:34

01-11-2013 17:10

plastikowe z metalowym wykonczeniem? kondensator. ale nie wierze, zeby wylecial :)

moze bezpiecznik?
"...ten pouczający ton zrzędliwego wuja, który złotymi radami
naprawia świat z olimpijskiej wysokości własnego fotela"

Xaanue
Posty: 4
Rejestracja: 01-11-2013 16:40

01-11-2013 17:18

O tak dokładnie! Bezpiecznik :P

Xaanue
Posty: 4
Rejestracja: 01-11-2013 16:40

01-11-2013 22:46

To jak, wie ktoś co robić?

TomaszM81
Doradca
Posty: 989
Rejestracja: 29-03-2010 05:25

01-11-2013 22:51

No raczej wymień bezpiecznik...
NonsensoniA

Xaanue
Posty: 4
Rejestracja: 01-11-2013 16:40

02-11-2013 13:21

Tzn. Ja jestem totalnie zielony, bezpiecznik wymienię, ale że bezpiecznik spowodował wybuch o mocy petardy?

Wróć do „Wzmacniacze gitarowe”