bartex1997
Posty: 2
Rejestracja: 31-08-2013 21:24

31-08-2013 22:22

Witam wszystkich
Otóż mam problem z moim Rolandem, gdy wczoraj na próbie grałem na nim (na pełnej mocy) po jakimś czasie postanowiłem zrobić sobie przerwę i wyłączyłem wzmacniacz, i po około 10 minutach gdy wróciłem i chciałem znów zacząć grać, włączam wzmacniacz , a on nawet nie zareagował, żadna kontrolka nie zapaliła się, z głośnika niesłychać było żadnych dźwięków... Proszę o rady co mogło w nim "paść" i z góry dziękuje.
Od razu mówię że sprawdziłem już kabel, gitarę, włącznik we wzmacniaczu oraz kabel zasilający.

Awatar użytkownika
marcowyzajac
Posty: 1760
Rejestracja: 17-04-2013 20:35

01-09-2013 17:54

a sprawdzałeś na innym gnieździe? sprobuj podłączyć go gdzie indziej do prądu. ja raz też miałem problem, bo na listwie podłączyłem wzmaka-za daleko do gniazda było to musiałem z przedłużacza skorzystać. oglądam wzmaka z każdej strony, zaglądam do środka i też pytanie-co się dzieje. okazało się że na listwie zapomniałem pstryczka włączyć. jak podłączyłem bezpośrednio do gniazdka to działał, potem sprawdziłem listwę, włączyłem tego pstryczka i już działało.
Obrazek
Новый скин форум- трагедия!!!

bartex1997
Posty: 2
Rejestracja: 31-08-2013 21:24

01-09-2013 18:10

Sprawdziłem wszystko, i chyba padł transformator, i teraz pytanie, ile kosztuje takie badziewie, i na jakie ma ten transformator napięcie wtórne? Bo na trafie nic nie jest napisane

Wróć do „Wzmacniacze gitarowe”