Cześć.Podobny temat już był tu poruszany ale skończył się wątek na tym że nic tak naprawdę wywnioskować nie można.
Posiadam gitarę Epiphone Les Paul Custom do tego podpinam piecyk Fendera Mustang III. Wzmak ma wbudowane w sobie efekty, ale problem jest wtedy gdy gramy na próbie , przełącze footswitchem z jakiegoś czystego brzmienia na coś z mocnym gainem piszczy (!!!) jak cholera. Niby logicznie rzecz biorąc tak powinno się dziać ,ale dzieje się to podkręceniu mocy na 6 jednostek z 10.Mamy próby w sali prób o przeciętnej wielkości - ot powiedzmy duży salon w nowych domach.Drugi gitarzysta ma Ibaneza wpiętego do Fendera Frontmana bodaj 212r i wali na tym jak trzeba ,bez wkurzających pisków i sprzężeń.Fakt że nie używa żadnych efektów - tylko wbudowane gainy w piec. Stoję z boku pieca ,jakieś 2-3 metry od niego. Zacząłem się zastanawiać - a może to specyfika wbudowanych w mojego Les Paula humbuckerów, zbierają bardzo mocno.A może to ja się poprostu dałem zrobić w trabę kupując piecyk i czytając recenzje o tym modelu że spokojnie na próby i do małych koncertów się nada :-/ Owszem brzmi bardzo profesjonalnie, ma naprawde piękne brzmienie, perfekcyjnie naśladuje różnego rodzaje piece.Ale 100 watt żeby sobie tylko w domu pograć to coś nie halo. Wcześniej miałem 30watowca ,więc pomyślałem że 100 watowy piec okna mi powybija.Lubie jak piec mi ładnie sprzęży ale wtedy jak zbliże do niego gitarę a nie jak w trakcie ostrzejszego refrenu kilkam foota i nagle tak piszczy że qźwa nie idzie wytrzymać.A może to ja coś robię źle ?



