Nie znam się na wzmacniaczach kompletnie, a te dwa wpadły mi w oko. Wiem, że cena jest zróżnicowana. I jeśli ma to znaczenie to mam zamiar grać od Rocka Alternatywnego, po Thrash/Death. Gitara będzie miała HSS ;)
Za 500zł może jest spoko,ale nówka kosztuje ponad 1k(tyle mój kumpel dał,dureń nie :D ) Imho syf,ale mam porównanie do swojego Peaveya,więc może to dlatego.I temu Marshallowai brakuje gainu i tego pazura.
Lutniczy Strat HSS(Wilkinson/Schaller Hot Stuff) Peavey Studio Pro 112 Niemiecki Klasyk No-name Ernie Ball 11-54 https://soundcloud.com/vinvipl Djenty,ambienty i inne covery na moim Soundcloudzie.
ten marszal do jakiegoś lekkiego grania to jeszcze się nadaje( ja bym go nie kupił) ale jak byś chciał coś mocniejszego grać to już słabo się zaczyna robić.