Cześć!
Ostatnim czasem zacząłem porządnie kręcić gałami w swoim wzmacniaczu, aby odnaleźć "to" brzmienie. Udało mi się ukręcić niezwykle satysfakcjonujące, ciężkie, metalowe brzmienie na leadzie, a na dniach będę zmagał się z ustawieniem kanału przeznaczonego do grania solówek. Oczywiście grając sobie w domu, dla siebie samego sprawdzi się wiele ustawień, niestety sprawa komplikuje się, gdy jesteśmy na próbie. Trudno osiągnąć efekt, aby solo przebijało się przez drugą gitarę oraz docierało do perkusisty, nie dając przy tym nieźle po uszach czy nie wywołując sprzężeń. Szukałem trochę informacji w internecie, na polskich, angielskich forach i zdania są niezwykle podzielone. Jedni są zdania, że należy podkręcić przester, zwiększyć ilość basu i środka oraz zredukować ilość wysokich. Inni twierdzą, że wystarczy podbić środek, a jeszcze inni, aby odjąć basu oraz zwiększyć ilość środka i góry. Jakie jest wasze zdanie? Jak wy ukręcacie swoje kanały solowe? Czym zazwyczaj się podbijacie? Kostką czy korzystacie raczej z możliwości wzmacniacza?
Pozdrawiam!

