Witam
W końcu uzbierałem przyzwoitą kwotę, z którą wybiorę się niedługo po nowy wzmacniacz.
Kwota to 3000 zł i wzmacniacz raczej do brzmień bardzo ciężkich thrash, melo death, metalcore tego typu jaja...
Wzoruję się głównie na Trivium, trochę też na Children Of Bodom.
Ostatnio brzmieniowo moje serce podbił ten procek:
http://www.youtube.com/watch?v=Smba3O02dP0
Jednak wiadomo, że taki sprzęt to już o wiele większa kasa i muszę szukać czegoś z innej półki.
Zainteresowały mnie marki takie jak engl, bugera... może też starsze peavey'e i randall'e.
Pomijając resztę zbędnej wody - pojawiła mi się możliwość nabycia używanego wzmaka engl fireball E-625 60W za 2200 zł.
Czy byłoby dobrym rozwiązaniem kupić tego heada za 2200zł, a za resztę (lub dorzucić stówkę lub dwie) kupić kolumnę?
Cena nie jest za niska? Nic tutaj nikomu nie śmierdzi? :D
Engle generalnie zaczynają się od prawie 3 kafli, fakt - to używka, ale chciałbym rozwiać niepewności i podpytać paru fachowców.
Oczywiście i tak zamierzam go ograć, żeby mieć chociaż satysfakcję z grania na englu, ale wolę najpierw poznać parę opinii o tym wzmaku, bo jak ogram, to mogę się za bardzo od razu napalić i warto krytycznie podejść do tematu, żeby potem nie żałować.
Oczywiście możecie też podawać własne propozycje wzmaka do 3000 zł, jeśli uważacie, że można lepiej trafić ;]


