Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

25-09-2018 12:29

Cześć. Zastanawiam się nad zakupem wzmacniacza do mojej gitary elektrycznej. Problem w tym, że gram bardzo różne style i często przeskakuję między różnymi klimatami. Natrafiłem na serię wzmacniaczy Fender Mustang, gdzie dzięki ich oprogramowaniu (Fender Fuse), można uzyskać różne brzmienia i efekty. Myślałem nad Mustang II, 40W, głośnik 12 cali, nowy kosztuje jakieś 800zł. Chciałbym zasięgnąć waszej opinii ile jest ten piecyk warty? Będę go używał głównie w domu, więc nie potrzebuję nic mocniejszego. Gram na Pacifice 112v, więc nie widzę też sensu kupować drogiej lampy do gitary z takiej półki bo to jak wkładać silnik od ferrari do passata.

Jeśli macie coś z tej serii, używaliście, albo chociaż umiecie coś doradzić z uwagi na większe doświadczenia to będę wdzięczny za wszelkie sugestie :).

Awatar użytkownika
6nt
Posty: 1626
Rejestracja: 06-10-2015 09:38

25-09-2018 12:46

Powiem tak - zależy czego oczekujesz. Jeśli dobrego brzmienia z pieca, fajnego naturalnego przesteru i dobrze brzmiących efektów - nie tędy droga. Za 800 zł znajdziesz na pewno coś, co zabrzmi lepiej, jak choćby Blackstar HT1 (może nawet HT5 by się udało wyrwać gdzieś?), oczywiście używany. Jeśli szukasz czegoś, co Ci pozwoli pobawić się ustawieniami różnych efektów, niekoniecznie idealnie odwzorowanych - Mustang może być. To jest prosty, rzekłbym - budżetowy, wzmacniacz tranzystorowy z multiefektem w którym efekty są symulowane. Nie będzie brzmiał tak, jak "normalne" efekty. Popatrz na to w ten sposób - przyzwoity nowy multiefekt, który znośnie odwzorowuje konkretne efekty, to minimum ok. 1000-1500 zł, brzmiący już dobrze multiefekt to kilka tysięcy zł. To cóż mogli wsadzić w tego Mustanga?

OK, jest druga strona medalu - jeśli chcesz się rozwijać i nie przewidujesz, że na lata będzie to Twój jedyny piec, to możesz spokojnie od niego zacząć. Nie jest zły.
"When you are dead, you do not know that you are dead. All of the pain is felt by others. The same thing happens when you are stupid."
Obrazek

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

25-09-2018 13:21

Gdybym był zdecydowany co do brzemienia to pewnie poszedł bym w stronę jakiegoś piecyka lampowego. Ale tak jak mówię - chcę na razie budżetowo załatwić sprawę i mieć plastyczny piecyk z multiefektem. Mam świadomość, że nie będzie to brzmieć jak lampa+multiefekt z górnej półki. Jednak co symulacja to symulacja - raz wyjdzie lepiej raz gorzej, ale różnica zawsze gdzieś tam z tyłu głowy jest. Może uda mi się wyrwać używanego Mustanga za powiedzmy te 600zł. Więc, warto to rozważyć?

Awatar użytkownika
6nt
Posty: 1626
Rejestracja: 06-10-2015 09:38

25-09-2018 14:02

1. Wzmacniacze Blackstara o których Ci pisałem, są bardzo uniwersalne. M. in. pokrętło ISF i wbudowany reverb i przester powoduje, że wiele z tego brzmienia wyciągniesz. Po podpięciu nawet prostej "nerki" Line6 już możesz poszaleć. Ja wprawdzie zacząłem od tranzystorowego Line6 Flextone, ale dość szybko okazało się, że mimo naprawdę przyzwoitego brzmienia, męczyła mnie sztuczność niektórych efektów, a większości nie wykorzystywałem. Szybko własnie na Blackstara się przesiadłem. Dlatego to rekomenduję.

2. Tranzystory, hmmm... zobacz sobie jeszcze Roland Cube, Marshall Code - te dwa mi nawet przyzwoicie brzmiały, Marshall nawet bardzo przyzwoicie jak na taką zabawkę.
"When you are dead, you do not know that you are dead. All of the pain is felt by others. The same thing happens when you are stupid."
Obrazek

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

25-09-2018 15:25

Tylko z tego co tu widzę to są droższe a oferują tylko predefiniowane efekty, nie da się nic dograć. Domyślam się, że są tak samo emulowane jak w wypadku Mustanga? Co w tej sytuacji przemawia na ich korzyść, skoro wydaje mi się, że dostaję to samo, minus możliwość modowania przez Fuse czy inne podobne oprogramowanie. A gotowych presetów pod fuse są w internecie tysiące więc jest w czym wybierać.

mareq
Posty: 90
Rejestracja: 29-11-2010 11:40

25-09-2018 15:59

W marshallu też możesz mieszać przez oprogramowanie i nawet przez telefon. Wzmacniacz jest dużo nowszy niż Mustang więc jakość symulacji pewnie będzie lepsza. Miałem Mustanga. Na początku było: wow!. Po czasie okazało się, że więcej grzebię w ustawieniach niż uczę się grać. Teraz mam wzmacniacz bez symulacji i jedną kostkę overdrive i dziwię się jak mogłem potrzebować więcej.

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

25-09-2018 16:31

W sumie ten marshal code całkiem fajnie się zapowiada. Code 25 widzę, że idzie za około 680zł wyrwać nowy. Kontrola z telefonu zamiast laptopa też wydaje się na plus, bo jak się go weźmie w gości to telefon i tak przy sobie masz. Po pierwsze czy 25W w tranzystorze to jest wystarczająca moc na użytek głównie domowy, ewentualnie jakieś małe granie na grillu na świeżym powietrzu? No i jak taki głośnik 10 cali wypadnie przy bardziej basowych brzmieniach? Szału nie oczekuję, ale przynajmniej czy nie będzie brzmiał śmiesznie jak takie tanie maluszki.

Awatar użytkownika
6nt
Posty: 1626
Rejestracja: 06-10-2015 09:38

26-09-2018 08:28

Ale... przecież Ty szukasz taniego maluszka... to jak ma brzmieć... Jak Mesa z paką 8x12?
"When you are dead, you do not know that you are dead. All of the pain is felt by others. The same thing happens when you are stupid."
Obrazek

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

26-09-2018 11:43

Nie, mam świadomość co do ograniczeń w tym budżecie. W 90% przypadków będę używał go w domu, więc domyślam się, że 25W mocy to aż za nadto, żeby nie wkurzać sąsiadów. Zastanawiam się tylko jak się spisze sporadycznie na otwartej przestrzeni, przy okazji jakiegoś grilla itp.? Po dwa czy nie będzie miał problemów z bardziej basowymi brzmieniami? Mustang II z 12-calowym głośnikiem ponoć bardzo fajnie daje radę (choć wiadomo, że do wielkich kolumn nie ma startu, to oczywiste), zastanawiam się jak będzie w tym Marshallu, czy nie muszę spodziewać się np. szumiącego przesteru bez głębi i tych niższych, mruczących tonów.

mareq
Posty: 90
Rejestracja: 29-11-2010 11:40

26-09-2018 11:56

Do domu to spokojnie wystarczy 1W. 25W w ogrodzie powinno się spisać w 100%. Jak gram w pokoju z głośnością na pewno nie dochodzącą do 5W to przy uchylonym oknie słyszy mnie sąsiadka z domu obok :) .
Na mustangu przestery brzmiały ładnie ale brakowało tego czegoś.. tego oddechu, życia. Nie wiem jak to określić. Generalnie pewnie każda cyfra tak ma. Nie masz jakiegoś sklepu w okolicy, żebyś mógł sam ograć i wybrać co ci pasuje?

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

26-09-2018 12:30

Niby mam, ale celuję w używkę. Znalazłem u mnie w okolicy ofertę za około 400-450zł, spróbuję się dogadać żeby dał mi to ograć na mojej gitarze przed zakupem, wtedy będę wiedział co i jak ;-).

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

01-10-2018 11:39

A jak wypada porównanie Fender Mustang GT40 vs Marshall Code 25? Miał ktoś z was możliwość ograć oba? Albo chociaż gdzieś gościnne słyszał jak chodzą?

mareq
Posty: 90
Rejestracja: 29-11-2010 11:40

01-10-2018 12:57

Żeby nie było za łatwo to dorzuć jeszcze Boss Katana do porównania :) .

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

01-10-2018 17:14

Nie, akurat z pewnych względów ten mnie po prostu nie interesuje.

Edit: Może doprecyzuję. Tak na prawdę w tej chwili rozważam dwie możliwości - mogę albo wziąć po taniości używanego Code 25 (około 400zł, mam konkretną ofertę u mnie w mieście) albo Mustanga GT40 ale najpewniej nówka, czyli koszt około 750-800zł. Używek za bardzo nie widać na rynku, a nawet jeśli coś się pojawi to pewnie będzie powyżej 600zł. Pytanie czy jest jakiś powód żeby dopłacić w tej chwili do Mustanga, czy po prostu nie ma to sensu i lepiej brać tego Marshalla?

Awatar użytkownika
6nt
Posty: 1626
Rejestracja: 06-10-2015 09:38

02-10-2018 12:17

No to zobacz jeszcze Roland Cube. To fajny szit jest dosyć. W mojej opinii, brzmi fajniej niż Mustang.
"When you are dead, you do not know that you are dead. All of the pain is felt by others. The same thing happens when you are stupid."
Obrazek

Karls
Posty: 128
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

03-10-2018 12:19

Wziąłem jednak tego marshalla, za 450zł z oryginalnym kablem fendera w zestawie. Wydaje mi się, że dobra cena, zwłaszcza, że wzmacniacz w stanie prawie idealnym, może ze dwa małe obtarcia, widocznie praktycznie tylko z bliska ma, a poza tym jak nówka. Brzmi całkiem fajnie, tylko trochę ilość modelowanych elementów przytłacza. Mam wrażenie, że fendery łatwiej ogarnąć bo tam całe comba się emuluje a tu masz oddzielnie pre-amp, power-amp, pudło.

No i gdyby ktoś się interesował - bug z bluetooth pomimo aktualizacji softu jest nadal - trzeba parować od nowa co wyłączenie piecyka jeśli chce się starować z telefonu.

Co do Rolanda - wiem, że to niezbyt mądre ale odpada ze względów wizualnych - nie mam gdzie go chować, więc był by na widoku a jest dosyć toporny, dziwnie by u mnie wyglądał.

Wróć do „Wzmacniacze gitarowe”