SebastianAcef pisze:[...]żeby np. nagrać coś na kompa to trzeba mieć dobrą kartę graficzną[...]
Jak rozumiem, o godz. 00:34 Twoje szare komórki już śpią, a palce piszą same bez użycia logicznego myślenia...

No dobrze, spróbuję coś Ci wyjaśnić.
1. Preamp - po naszemu przedwzmacniacz, pierwsza część toru muzycznego wzmacniacza. Według mnie - najważniejsza, mająca największy wpływ na uzyskany dźwięk. To jest to, do czego bezpośrednio wpinamy gitarę, powinien mieć dużą rezystancję wejściową, ok. 1MΩ, poniżej 500kΩ odczuwa się zauważalny spadek wyższych częstotliwości. Umożliwia regulację:
- GAIN - wzmocnienie wstępne, czyli dopasowanie sygnału wejściowego do czułości wejścia. Dla uzyskania czystego tonu w możliwie najlepszej jakości powinien być ustawiony tak, aby sygnał był jak najsilniejszy, ale bez słyszalnego przesterowania. Dalsze podkręcanie GAIN powoduje miły dla ucha bluesmana, lekki crunch, przechodzący następnie w nieco mocniejszy overdrive, aż do mocno rockowego distortion.
- EQ - regulacja barwy tonu. W typowych konstrukcjach umożliwia regulacje niskich, średnich i wysokich harmonicznych, czasami ograniczona do dwóch, albo nawet jednej pozycji.
- VOLUME - czyli po prostu głośność. Tym regulujemy zakłócanie ciszy sąsiadom, bez (przynajmniej w teorii) istotnych zmian w brzmieniu. Niektóre wzmacniacze jednak maja taką przypadłość, że głośno brzmią OK, a cicho jest znacznie słabiej.
Tzw. wzmacniacze modelowane najczęściej umożliwiają wybór cyfrowej emulacji brzmień najbardziej znanych preampów takich producentów jak: Fender, Marshall, Orange, Mesa Boogie, VOX.
2. Interfejs - coś, co przekształca sygnał analogowy z gitary w sygnał cyfrowy zrozumiały dla komputera. Line 6, Focusrite, Behringer, NUX - jest tego na rynku cała masa, zasadniczo do celów amatorskich wszystkie dają radę. W moim przypadku Line 6 Studio GX nadawał się nie tylko do nagrywania, ale wręcz do użycia komputera (z dobrymi głośnikami) zamiast wzmacniacza do zastosowań domowych. Jest oczywiście możliwość podłączenia gitary do wzmacniacza bez użycia interfejsu, jako że konwerter A/D każdy komputer ma wbudowany, ale według mnie nie daje to dobrych efektów. Można to zrobić podłączając wyjście słuchawkowe ze wzmacniacza do wejścia liniowego komputera. Zdania na ten temat są podzielone, w moim przypadku uzyskane w ten sposób rezultaty nie były nawet zadowalające. Wiele współczesnych konstrukcji wzmacniaczy modelowanych ma interfejs wbudowany, co umożliwia bezpośrednie połączenie wzmacniacza z komputerem kablem USB. Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest możliwość aktualizacji oprogramowania wzmacniacza, pobierania gotowych ustawień różnych brzmień, a w niektórych konstrukcjach daje dostęp do funkcji nieosiągalnych z poziomu gałek.
3. Multiefekt - urządzenie wpinane pomiędzy gitarę, a wzmacniacz (jeżeli wzmacniacz ma wyjście na pętlę, to może być wpinane pomiędzy przedwzmacniacz, a końcówkę mocy), służące do modyfikowania brzmienia. Od bardzo prostych konstrukcji tego typu
http://www.aliexpress.com/item/33008111919.html (mam i bardzo sobie chwalę), do takich bardziej profesjonalnych:
https://www.thomann.de/pl/kemper_profiler_stage_bundle_6.htm. Zazwyczaj zawiera kilka różnych przesterów, efekty modulacyjne (chorus, flanger, phaser, tremolo), pogłosy i delay'e. Może mieć również tzw. pedał ekspresji, zazwyczaj programowany w zależności od funkcji, którą chcemy przy jego pomocy kontrolować. Według mnie fajna rzecz do studia, albo zabaw domowych. Na scenę trochę problematyczna ze względu na nieco kłopotliwy dostęp do niektórych funkcji. W mojej, czysto subiektywnej opinii na scenie lepiej sprawdza się zestaw odpowiednio dobranych kostek z pojedynczymi efektami.
4. Procesor... może jednak najpierw ogarnij te poprzednie punkty, mam wrażenie że wiedza na temat procesorów dźwięku nie jest Ci jeszcze potrzebna...

Mam nadzieję, że pomogłem...
