Witam,
Przez długi czas używałem Rolanda Cube 80X. Wzmacniacz bardzo mi się podoba, lecz posiada on zbyt suche brzmienie jak dla mnie i clean sprawia że nie mam ochoty grać na cleanie.
Ogrywając Gibsona Les Paul Studio na Line IV Spider 120, spodobał mi się strasznie clean. Gitara na nim naprawdę fajnie brzmiała. Pobodał mi się też przester do metalu w Spiderze, był podbity fajnym basem, lecz do czegoś w stylu Rise Against nie znalazłem na pośpiechu.
Ogólnie szukam comba do max 2 tysięcy, który będzie używany w domu (blok, mieszkanie). Będzie on nieco uniwersalny, zależy mi na sensownym cleanie, przesterze w stylu Rise Against, Linkin Park, Bullet For My Valentine, Thousand Foot Krutch. Mam nadzieję że nie są to zbyt rozbieżne wymagania.
Czytałem nieco o ww. Spiderze, o konkurencie Peavey VYPYR VIP 3 i o Peavey'u 6505+. Są plusy i minusy.
Minusem Spidera niby jest przebijanie się przez resztę zespołu (ale zanim zagram koncert...) oraz usterki czy restarty? comba u pojedynczych osób.
Minusem Peaveya VYPYR jest jego lekko mulące brzmienie? Nie pamiętam dokładnie. Słuchając przesterów na Youtubie (wiem że internet to nie to co real), miałem wrażenie że wszystkie przestery są ślizgające się, nie brzmiały jak wilgotne, lekko miękkie drewno, lecz jak jakaś taka ślizgawka z komputera. Pewnie wina źródła słuchania czyli komputer =D
Jeśli chodzi o 6505+ jest on już mocno nadszarpnięciem mojego portfela, lecz ponoć ten wzmacniacz nie nadaje się na nic jak na "łojenie". Ponoć też jest słabej jakości fizycznej.
Osobiście nie podobają mi się Marshalle, albo może grałem na jakichś kiepskich modelach. Na pewno były one duże. Z jednej strony Marshall ma te mięsiste brzmienie, lecz jak dla mnie zbyt siarczyste czy zzyczące no i monotonne.
Ogrywałem kiedyś VOX'a jakiegoś, nie pamiętam niestety, lecz VOX dla mnie jest zawężony bardziej do American Rock.
Moje spostrzeżenia mogą być mylne, nie znam się aż tak, nie miałem styczności z wieloma wzmacniaczami.
Co mi powiecie w tym temacie?
PS: dodam że cuda typu Line 6 POD, Korg Pandora, Guitar Rig czy nożne przestery jakoś mi nie podchodzą. Z tych ostatnich mam BOSS MD2, lecz może był on po prostu złym wyborem. Mimo wszystko jakoś nigdy nie przekonałem się do zewnętrznych multi efektów czy przesterów.
