03-04-2014 19:44
Święta prawda co koledzy prawią. Na własnym przykładzie mogę ci powiedzieć, że lepiej jest zacząć od multi. Ja sam multi nie kupowałem, tylko ojciec mi pożyczył od swojego kumpla, razem z piecem zresztą, którego nie miałem. Nie miałem żadnego wzmacniacza, więc mi to odpowiadało. Przez kilka dni. Brzmiało to do dupy, przester się zlewał, charczał itd. Najbardziej przerażał mnie jednak AUTO WAH w tym multi... Zaleta taka, że człowiek poznał ciut te wszystkie efekty modulacyjne, i wie jaką kość sobie teraz kupić, chociaż suma sumarum i tak zawsze wychodzi na jedno. W większości przypadków jeśli ktoś kupuje kości, to najpierw bierze przester, chorusa, daleya/reverba i kaczkę (nie koniecznie w tej kolejności). Jak już to kupi i troszkę pogra to wie, co później dokupić/wymienić.
Mi się tak poszczęściło że miałem ten badziewny multi, ale gdybym nie miał to i tak szedłbym od razu w kości w ww. konfigurację. Brzmienie multi mi się nie podoba, kumpel posiada Poda v2 i na KE3 na EMG i z banditem brzmi to strasznie wg. mnie, do tego mam urazę po tym swoim multiefekcie.
UWAGA!!!
Powyższe informacje pochodzą od Cornes'a i nie mogę zapewnić o ich 100% pewności...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gitara: Ibanez GRGR121EX (EMG HZ)
Wzmacniacz: Randall RG75 G3
Efekty: Digitech Hardwire TL-2 Metal Distortion (na sprzedaż)
Jeśli ktoś Ci pomógł...
...odwdzięcz się, kliknij "Pomógł" :)