Czołem, przytrafiła mi się dziś straszna głupota. Podłączyłem kable wejście imput i phones (w sensie jednym kablem) w swoim combie - hiwatt maxwatt g20r. Wzmacniacz poskrzeczał sekundkę ,poleciał z niego dymek, po czym wyłączył się i nie reaguje. Spalilem ? Poszedł jakiś bezpiecznik ? Z racji na niewielką wartość tego sprzętu nie wiem czy opłaca się to gdzieś nosić czy naprawiać . Ktoś zorientowany ma jakieś propozycje co to może być, jak to rozwiązać i doradzić czy jest sens rewitalizować wzmaka? Co ewentualnie mogło sie spalić i cennik naprawy ? Pozdrawiam i proszę bez linczu za taki wybryk.
Edit : Rozebrałem i tak to wygląda :
