Witam. Jak w temacie, od niedawna posiadam piec Fender Mustang II, który niestety po rozkręceniu prawie na maksa (gałka volume na 10, master na 7) wyłącza się, tak jakby odcina mu się zasilanie na kilka sekund, potem znowu się włącza. Ktoś wie w czym problem?
Z takimi poradami to wiesz... Kompletnie się nie znam na elektronice, ale miałem kiedyś taki przypadek w głośnikach, że jakiś kabel doprowadzający prąd do urządzenia się obluzował i przy głośniejszym graniu też przestawały działać. Wszystko przez to, że przy głośnym graniu bardzo mocno mi drgały te głośniory i kabel się wypinał :)
Porada jak każda. Jak się tak dzieje przy full'u to na pewno pomorze taki paten- gałko w lewo :) Głośności i tak dużo nie ubędzie ;) Na 100% czasowy bezpiecznik czy cuś.
miklej pisze:Porada jak każda. Jak się tak dzieje przy full'u to na pewno pomorze taki paten- gałko w lewo :) Głośności i tak dużo nie ubędzie ;) Na 100% czasowy bezpiecznik czy cuś.
A Tobie zdaje się "pomorze" słownik ortograficzny. Jak się tak dzieje przy full' u to na pewno nie żaden patent tylko usterka.
Ech cholera, teraz to już nic nie wiem... Wczoraj po jakiejś godzince grania na piecu z kolegą znowu rozkręciliśmy go na maksa, kolega grał kilka minut z tym właśnie wyłączaniem się, i nagle przestało, piec działał świetnie przez resztę grania. Może faktycznie to jakiś kabelek się obluzował?