27-10-2013 00:14
Jeśli mam być z Tobą szczery to nawet 30 watowy wzmacniacz wystarczy. Miałem Marshalla 5010 to spokojnie grał mi koncerty małe i średnie, a próby to też spoko dawał radę. Kwestia tego czy po za mocą czymś się różni. Jeśli tak to lepiej kupić ten lepiej brzmiący, ale z drugiej strony 120Wat cieżko gdzieś rozkręcić. Kiedyś grałem sztukę w starym kinie przerobionym na klub i bez nagłośnienia wzmacniacza który ma 100 wat mocy nie doszedłem do 3/4 na Volume. Jak gra się sztuki na dużych scenach to zawsze jest nagłośnienie. Miałem też kiedyś wzmak 120 Watowy i jak grałem na WOŚPie to na hali sportowo-koncertowej mając wzmak rozkręcony gdzieś na połowę to wyłączyli mnie z przodów, bo spokojnie mnie było słychać. Nawet jak grałem plenery to 100 watowego wzmaka nie rozkręciłem wiecej niż do 3/4, bo miałem przody.
Dla jasności mówię o samych tranzystorowych wzmacniaczach.
Nie idź w ilość mocy tylko w jakość brzmienia, bo o tu chodzi. Możesz mieć np. 30Watowe combo, ale z tak potężną końcówką mocy i skutecznym głośnikiem, że nie będziesz miał gdzie tego rozkręcić.
[b]Gitary:[/b]Squier by Fender Stratocaster 1995r, MPM Germany
[b]Wzmacniacz: [/b]Laney LC15R
[b]Kolumny:[/b] LAC BS112 Custom
[b]Efekty:[/b] za dużo by wypisywać :)
[b]Kable:[/b] RED's MUSIC