No i nacieszylem sie moim sprzetem :(
Wczoraj wlaczam swojego Vypyrka 30 i.. Sanpera martwa, nie dziala, nie swieca diodki. Czasami tak sie zdazalo ale wystarczylo wypiac i wpiac ponownie kabel i wszystko hulalo, a dzis.. nic.
Ruszanie kablem nie dziala, wypinanie i delikatne wpinanie powoduje czasami zapalenie sie losowej diody (ale nadal nie dziala), gniazda twardo osadzone, kabel nigdy nie byl narazony na zdeptanie..
Mial ktos podobna sytuacje? Jak to rozwiazac?
Przegladalem forum Peavey i nic nie znalazlem. Problem w tym, ze zbyt duzo rzeczy do sprawdzenia, usterka moze tkwic zarowno w kablu jak i sanpera no i oczywiscie w samym Vypierdku..
Piecyk autonomicznie bracuje bez zarzutu ale mimo wszystko (oprocz wygody) z Sanpera mial duzo bardziej wyraziste brzmienie..
W teorii powinienem w pierwszej kolejnosci resetowac piec ale szkoda mi troche tracic czas na ponowne ustawienia brzmien, zreszta nie mam pojecia czy to pomoze.
Jakies sugestie?


