mam Ashdowna Fallen Angel 60 Head + kolumna z kompletu 4x12. Wszystko działało, gdy nagle jednego bardzo gorącego i słonecznego dnia wzmacniacz zaczął grać BARDZO cicho (zawsze przed włączeniem dawalem 2-3 minuty na rozgrzanie). Jednak jak sie włącza wbudowany Reverb to wzmacniacz gra głośno Reverb (tak jak powinien), a samo główne brzmienie gitary 10 razy ciszej. Potem jak rozkręca sie na maksymalną głośność to coś "zaskoczy" i słychać "bum" i działa normalnie. Do pewnego momentu. Po 10-20 minutach gry zaczyna coś pierdzieć jak sie gra lub kręci potencjometrami. Dodam, że niedawno były czyszczenie w serwisie i wzmacniacz przeszedł przegląd i wymianę lamp.
Teraz pytanie: czy to wina lampy ? Jeżeli tak, to której ?
