Cześć,
Niedawno zakupiłem kilkuletni wzmacniacz Grunthell - 25W haed full lampa + paczka na Celestionie 12". Szczena opada i nie można długo zebrać, bo wzmak jest robiony na zamówienie, w całości ręcznie i paczka też. Używany może pół roku/rok, stan idealny wizualny i techniczny, transportowany z 70 km do Warszawy.
Niestety nagle zaczął harczeć - moim zdaniem jakby głośnik. Zdaniem lokatora od którego kupiłem to ten wzmacniacz tak już ma ale ja jestem pewien, że na początku tak nie było. Grałem przecież piękne jazzowe akordy na cleanie na 1/2 głośności i nie było żadnego harczenia, a przester sie robił bardzo lekki, bluesowy ( taki to wzmacniacz ) i przyjemny dla ucha przy mocniejszym kostkowaniu. Natomiast teraz to wszystko pierdzi niemiło, no nie da się słuchać.
Zauważyłem to jakby po tym jak podłączaliśmy bassówkę do niego... Niby głośno nie było ale wydaje mi się, że to może być powodem. Ze dwa razy też padł mi prąd podczas gry ale wątpie żeby to miało taki wpływ. Może lampy są stare/ uszkodziły się jakoś? Może dlatego, że stał 3 lata nieużywany? A może przez bass rozwalił się głośnik? Na moje ucho to może być głośnik ale jak lekko dotykam ręką membrany to chodzi normalnie i nic nie słychać, sama membrana wygląda solidnie i nie wydaje mi się, żeby przy takim dość cichym brzdękaniu przez 20 min na basie coś się rozwaliło ale kto wie.
Co robić? To mogą być lampy? Lepiej od razu udać się do ogarniętego elektryka?|
Chce żeby to grało tak jak na początku :/ Znacie kogoś w Warszawiee kto zna się na robocie a nie zedrze ze mnie zbytnio za naprawę?
Dzięki za poświęcony czas :)
