Dojrzałem wreszcie do decyzji, że muszę zakupić własny piec, który spokojnie będę mógł wziąć na koncerty. Póki co posiadam jedynie małą ćwiczeniówkę w domu, który nie przebija nawet perkusji, więc ciągle na koncertach jestem zmuszony pożyczać sprzęt. Byłem już gotowy do zakupu, ale pojawił się problem o którego się nie spodziewałem. Jaką moc powinien mieć taki piecyk? Możecie podpowidzieć, jak dobrać piecyk, aby nagłośnić koncerty w mniejszych klubach, a i ewentualnie aby dało się z nim coś zrobić na większych imprezach.
Gramy muzykę rockowo/pop-punkową(wybaczcie, też nie lubie tej nazwy, ale tak się przyjęło mówić), więc potrzebuję fajnie przesterowanego kanału. Na początku myślałem o combie Roland XL 80, bo bardzo fajnie grał na salce i wydawał się opór głośny, jak na jego gabaryty, a poza tym brzmienie mi bardzo pasowało(no i cena!). No, ale zaczęto mi odradzać, że jest "przebajerzony" i tylko lampę się opłaca. Z kolei kto inny podsunął mi pomysł, aby skopletować head + paczkę, ale na tym kompletnie się nie znam. Z Waszego doświadczenia, w co warto zainwestować, aby miało to sens? Cena oczywiście dobrze jakby była jak najmniejsza (Roland nowy za 1200 chodzi), ale raczej jestem otwarty w tym temacie. Chociaż wolałbym nie przekraczać 2000 pln.
Pozdrawiam i z góry dzięki za odpowiedź.
