Ja bym się chciał podpiąć do tego wątku tzn. mam plan wrócić do gitary po 7 latach przerwy... :/ Gdy grałem (a grałem kiedyś sporo) planowałem kupić porządny wzmak, ale teraz nie mieszkam tam gdzie mieszkałem i obecnie (w mieszkaniu w bloku) raczej trudno rozkręcić większość wzmacniaczy.
Do sedna - mam Marshalla MG15 który tak do ćwiczenia jest generalnie "w miarę", ale wiadomo - nie powala. Nie ogrywałem jeszcze tych nowych Marszałków z 1W z wielu względów (przerwa w grze, gitary "nie mam przy sobie" (tj dopiero muszę sobie przywieźć ;) )).
Po wstępnym badaniu te piecyki wydają się być super alternatywą do domu. Większy problem to cena. Za head'a kształtują się pomiędzy 2 a 3k zł czyli za tyle można mieć już niezłego potwora odrywającego tynki :D A plus cena paczki to już robi się sporo... dlatego ew. myślałem o combo, ale te znowu mają małe głośniki. Chociaż może to i plus dla słabego wzmaka żeby to rozbujał...
Natknałem się też na ten wątek:
http://gitarzysci.pl/post735036.html?hilit=Marshall%20JVM#p735036i stwierdzenie tam że:
Aha, dodał też jeszcze jedno - jego zdaniem kupowanie tych jubileuszowych jednowatowców Marshalla kompletnie mija się z celem, chyba że ktoś chce mieć fajny gadżet w domu. Powiedział krótko (i w tym przyznaję mu 100% racji, pisałem już o tym kiedyś na forum), że 12-calowy głośnik w piecu to podstawa, piece z małymi głośnikami to zabawki.
?
Nie spieszy mi się jakoś strasznie więc mogę drążyć temat :) Bo jak mam mieć podobne brzmienie jak na obecnym piecu, albo 3% lepsze za cenę 10x większą to sobie odpuszczę. Na granie głośno niestety sobie nie mogę pozwolić (sąsiedzi - wiadomo - są różni).
Generalnie czy chodzi o head'y czy o comba to generalnie nie ma zbyt wielu opinii o nich...
Ibanez RGT3020FM | Squier Bullet Stratocaster | Marshall MG15 | Dunlop 535Q | BOSS DS-1