Cześć!
nowy na forum, więc przede wszystkim witam wszystkich!
Trochę grałem w liceum, po liceum przestałem, teraz przyszło mi do głowy żeby znowu zacząć. Ale do rzeczy.
Carioca, a w zasadzie samo drewno, przeleżała w piwnicy (trochę wilgotno, chyba) ok. 20 lat. Niedawno sobie o niej przypomniałem i doszedłem do wniosku, że warto byłoby ją zreanimować.
Zdjęcia umieściłem tutaj:
http://imageshack.us/g/1/10059134/
To co widać:
1. pęknięty gryf, pęknięcie idzie przez tę dziurę, w którą wkłada się śrubkę. Ktoś to próbował kleić, raczej niefachowo, została spora szczelina
2. pęknięta główka, klejona j.w.,
3. zdemolowane pudło w okolicy mocowania gryfu,
4. wyraźne ślady strun na progach,
5. popękany lakier na całej powierzchni,
6. nie ma nic oprócz drewna i tej ramki do zaczepienia strun (btw: chyba nie od tej gitary, coś za ładnie / za nowo wygląda), żadnych kluczy, mostka, podstrunnicy, elektryki... nic.
Był pomysł na renowację (samodzielną, powolną i przy minimum wydatków), jak najbliżej oryginału, ale te pęknięcia 1-3 wyglądają nieciekawie.
Zerknijcie proszę, oceńcie i doradźcie... rozklejać to, co ktoś spaprał i kleić na nowo? poszukać innego gryfu (pomijając te klejenia - jest w miarę prosty, o dziwo)?
Z góry dziękuję za wszystkie sugestie, podpowiedzi, rady

