mik pisze:No w sklepie to chyba niczego sie nie ogra tak jak przez pare dni w domu. Wszystko wymaga siedzenia i krecenia, czasem dość długo. Wiec tak jak napisałem, że moze miałem za mało czasu. Może też do tego typu wzmaków podchodzę, bez przekonania, bo cyfra zawsze wali mi cyfrą, pod palcami inaczej się czuje gitare( to znaczy nie czuje sie jej :) ) i zawsze wolałem miec jaden dobry efekt w kostce niż 50 marnych w piecu. Taka jest tez moja opina na temat tego pieca, lecz nie wykluczam, że wielu sie spodoba, bo wiado gusta są różne.
Ciekaw jestem jakbyś wypadł w ślepej próbie. Nie bierz tego personalnie ale prawdopodobnie tak jak wysublimowani audiofile, którzy wydają dziesiątki tysięcy na super jakościowe lampy, a w ślepej próbie nie odróżniali audiofilskiego sprzętu od porządnego popularnego hi-fi.
Szczerze mówiąc trochę mnie bierze śmiech jak czytam o tym że lampa jest najlepsza, tranzystor gorszy, a cyfra tu już w ogóle fe. Że zawodowcy grają na lampach. Tylko nie zapomnij że ścieżki nagrane za pomocą tych lamp idą na cyfrowy stół mikserski, są miksowane w komputerowym programie, a potem gotowych utworów słucha się z cyfrowego nośnika. Więc ile tej oryginalnej lampy zostaje?
Nie powielajmy mitów. Wiadomo że wzmak lampowy z górnej półki będzie znacznie lepszy od tranzystora z niskiej półki. Ale nie róbmy prostego porównania lampa>tranzystor>cyfra (cyfrowe mogą być efekty, samo wzmocnienie przecież i tak musi iść z czegoś iść), bo potem młodziaki są w stanie olać dobry jakościowo tranzystor dla jakiegoś badziewia tylko dlatego ze badziewie ma jedną lampę na preampie