11-01-2013 14:37
Zarówno BOSS DS-1 jak i OS-2 to nie są szczególnie ciężko brzmiące kostki. Wiem, że DS-1 jest kultowy, Satriani itd., ale na mnie wrażenia specjalnego nie zrobił. Odkręcony na full pozostawia takie wrażenie, że troszkę za wcześnie się ta gałka skończyła. OS-2 to ani specjalnie fajny overdrive, ani distortion, zgodnie z regułą, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.
BOSS Metal Zone przester ma owszem, nieziemski. Korekcja barwy w trzech zakresach z regulowanym środkiem też robi wrażenie, wydaje się, że masz pełną kontrolę brzmienia i właśnie ukręciłeś dokładnie to co chciałeś. Ale jak się tego posłucha, to powstaje takie wrażenie sztuczności, dźwięk przestaje być naturalny. Ogólnie opisywane to jest jako "za dużo piasku".
Z bosów dobre wrażenie na mnie zrobił Turbo DIstortion DS-2 i Mega Distortion. Ten pierwszy daje przesteru dokładnie tyle więcej, ile mi brakowało w DS-1 i zachowuje wszelkie zalety tego pierwszego. Dodatkowo ma możliwość dołączenia pedału zmiany trybu - włączania turbo, a więc może działać jak booster: włączasz turbo, jak chcesz podkreślić gitarę. Mega Distortion ma oczywiście mocniejszy przester niż Turbo. Odkręcony na maksa to już trochę za dużo. Nie mniej jednak brzmi jak dla mnie o niebo lepiej od MT-2.
Co do KODA - to nigdy nie była najwyższa półka. Firma jest (była) polska, dawniej konkurowali przede wszystkim cenami, ale chyba coś poszło nie tak.
Z pozostałymi nie miałem do czynienia.
Kwestia jeszcze gdzie chcesz na tym grać. Ja do domu polecam multiefekt: masz tam symulacje kostek, zwykle mają podane nazwy oryginałów, możesz sobie zmieniać na co chcesz, a nie ograniczać się do jednego typu. Ja mam multi, to mi się kostek nawet rozstawiać nie chce. Zamierzam sobie kupić DS-2, żeby mieć własny, kasa jest, ale nie mam motywacji, żeby do sklepu iść.
665 sąsiad diabła