Witajcie.
Ostatnio kupiłem sobie efekt gitarowy Behringer US600. Początkowo grałem na bateriach, ale uznałem, że w domu dobrze by było mieć stałe źródło energii do kostki, więc zacząłem szperać po domu w poszukiwaniu zasilacza. Znalazłem kilka, po kolei podłączałem, żaden nie dawał dobrego efektu (w instrukcji jest napisane, że efekt potrzebuje 9v i min. 100mA, oraz oczywiście stabilizowany). Przy próbach z zasilaczami niestety nie byłem jeszcze taki obeznany w tych sprawach i próbowałem po kolei ;p Dzisiaj jeździłem po mieście w poszukiwaniu odpowiedniego zasilacza i przyprowadziłem jeden, pod którym efekt strasznie buczał. Oddałem tez zasilacz i pojechałem po kolejny. Sprzedawczyni po rozmowie telefonicznej z kimś tam zapewniła mnie, że ten zasilacz jest stabilizowany (okazało się, że poprzedni nie był), tyle, że miał odwróconą polaryzację. Kupiłem go i pojechałem do elektryka, który przelutował kabelki i w efekcie + i - jest na odpowiednim dla efektu miejscu. Przyjechałem do domu, podłączam zasilacz i... wciąż buczy. Pod baterią gra jak marzenie, pod zasilaczem nie. Buczenie kojarzy się ze sprzężeniem sygnału i ucicha w momencie uderzenia strun gitary. Poza tym buczenie nie jest w ogóle zależne od sygnału gitarowego. Mogę ją całkowicie przyciszyć i buczy dalej.
Co może być powodem drodzy forumowicza? Sił już nie mam na to.Mam uszkodzony efekt, czy może zasilacz? A może to sprzedawczyni zrobiła mnie w balona i po prostu mój zasilacz jest impulsowy? Czy moje próby z zasilaczami mogły coś spierdzielić?
Błagam Was o pomoc. :)




