Witajcie!
Wczoraj doszedł do mnie Marshall Valvestate 8080 który według sprzedającego jest sprawny, gra i nic nie trzeszczy, co delikatnie mija się z prawdą ponieważ wzmacniacz strzela, a kanał przesterowany nie daje oznak życia.
1sza podejrzana rzecz to był brak włącznika o czym wiedziałem już przed zakupem, ale wzmacniacz działał, clean też działał, jednak cały czas było słychać sieciowe buczenie co jest w miarę normalne i co jakiś czas pyknięcie głośnika, które powtarzało się przy uderzeniu obudowy wzmacniacza.
Nadszedł czas na kanał przesterowany- Tutaj już brak dźwięku i pyknięcia.
Rozkręciłem wzmacniacz, jeden rezystor się bujał, więc go wylutowałem, sprawdzilem i wlutowałem. We wzmacniaczu nie ma zimnych lutów, jednak po lutach widać iż było w nim coś robione jednak to nie wyglada ani trochę na fuszerkę.
Lampa się żarzy ale bardzo słabo i wizualnie wygląda OK.
Wcześniej włączyłem ten wzmacniacz i lekko uderzałem ołówkiem po elementach i doszedłem do wniosku iż prawdopodobnie rezystor który się ruszał wprowadzał te ,,pyknięcia" ponieważ uderzając tylko w tej okolicy wzmacniacz strzelał. Tutaj zaznaczam iż wzmacniacz strzela i buczy gdy każdy potencjometr volume jest na 0!
Co może być powodem takiego (buczenie sieciowe i strzelanie) zachowania się wzmacniacza?
Proszę o pomoc

