Witam. Przymierzam się do zakupu wzmacniacza. Już od dłuższego czasu śledzę forum, żeby być w miarę na bieżąco. Pierwszym moim typem był Vox Pathfinder 15r. Świetne opinie, nie miałem okazji ograć, ale miałem szczęści usłyszeć go w akcji. Clean wyśmienity, jednak przester kuleje, no i pierwszym problemem jest to że zbytnio kasy na dopalenie go nie mam :( Drugim typem, tym na który już można powiedzieć się zdecydowałem jest właśnie Fender Mustang I. Naczytałem się multum pozytywów na jego temat, nie tylko na tym forum, więc postanowiłem przeanalizować te negatywne opinie, które niestety? też się pojawiały :P Po wstępnej analizie wszystkie mnw. brzmią tak: "cyfra".
Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć dokładnie w czym cyfra jest tak dużo gorsza od tranzystora, przy moich założeniach:
-nauka gry - w domu, granie dla przyjemności, żadnych prób, występów itp.
-jak najlepsza jakość przy niegłośnym graniu + możliwie szeroki zakres efektów, żeby zminimalizować koszty
-mile widziana możliwość nagrania czegoś amatorsko "z pieca :D"
-pod wszystkie rodzaje szeroko pojętej muzyki rockowej :P (od ballad po coś ciężkiego)
Kolejną sprawą jest to, że na razie używam Guitar Riga :oops: . Mustang jak wiadomo jest cyfrowy. Czy nie okaże się że ten wzmacniacz to to samo co guitar rig tylko działający samodzielnie ? Chodzi mi tu o jakość dźwięku.
Po za tym mile widziane wszystkie opinie na temat tego wzmacniacza.


