witam, kupilem niedawno marshalla valvestate 100 (HYBRYDA), od juz chyba czwartego wlasciciela tego wzmacniacza. Otoz gralo sie na nim swietnie, na kazdym kanale, wszystko bylo ok, zagralem na nim kilka prob i 3 koncerty. przynioslem go do domu wieczorem i wszystko dzialalo, gralem cicho jak to w domu, nastepnego dnia wlaczylem go i juz cos nie dzialalo. wyglada to tak:
-Clean buczy (glosno) i pierdzi (jak sie volume da na 0 czy 10 to buczenie sie nie zwieksza nie zmienia, ale jak dam volume na conajmniej 5 to slychac gitare ale bardzo pierdzi)
-Distortion 1 brumi i pierdzi (brumienie podobne jak na cleanie, pierdzenie tak samo)
-Dist 2 nie brumi ale pierdzi
-power dimension jak nastawie i nie gram to wzmaczniacz jest cicho, ale jak zagram wystarczy jeden dzwiek to zaczyna brumiec i oczywiscie pierdziec
-ostatnia dziwna sprawa to, ze jak wlacze wzmaczniacz i lampa sie rozgrzeje czy nawet nie, to oczywiscie pierdzi, ale to akurat normalnie brzmi, ale jak wloze kabel jack od gitary to w ogole nie robi sie ani glosniej ani ciszej.
wyjalem wzmaczniacz z obudowy, lampa wyglada na sprawna, swieci sie, ale zauwazylem ze jeden z tych najwiekszych kondensatorów jest luzno, tj. jak sie go dotknie, to sie przechyla, jest na tyle przylytowany, przyklejony czy jak to sie przytwierza, ze wyjac go sie nie da i nie wypada, no ale napewno drga podczas grania.
Prosze o pomoc i rady, naprawde duzo mnie kosztowal ten piec, nie stac mnie na inny a ten jest mi potrzebny, to zapewne ten kondensator, ale nie znam sie wiec pytam. Pozdrawiam
