Sprawa jest prosta. Posiadam uroczy piecyk Fender Greta. Ma on dwa waty i głośnik 4 calowy (który jest jednak klimatyczny) i gra bardzo ładnie. Chcę jednak, by grał jeszcze ładniej i planuję kupić kolumnę 1x12.
Pierwsza sprawa to głośność. Po rozkręceniu mojej małej Grety jest idealnie głośno. Czyli gra się świetnie, a domownicy nie narzekają. Co będzie jak kupie kolumnę 1x12? To dalej będą 2 waty, ale myślę, że jednak większy głośnik = głośniej.
Jak to jest? Nie potrzebuję tego rozkręcać na maxa, ale ładny crunch z lat 60 byłby wskazany. Kupować i się nie martwić, czy może od razu szukać sobie nowego mieszkania? ;)
Druga sprawa: Greta kochana ma wyjścia Line Out i na kolumnę. Line Out służy do podłączenia do większego pieca i wtedy Greta robi za preamp.
Podłączyłem do Mustanga II i jest ok, ale Greta też gra. tzn. gra Mustang i Greta. Zakładam, że tak powinno być, ale jednak dwie różne barwy nachodzą na siebie i muszę skręcać volume w gitarze na tyle, by Grety nie było słychać. Czy tylko mi to przeszkadza? Można temu jakoś zaradzić?
No i ostatnia rzecz związana z wyjściem na kolumnę. Z czystej ciekawości podłączyłem Mustanga tym wejściem do Grety... I gra... i no właśnie. Czym wtedy jest Greta i Mustang? Teoretycznie Mustang powinien robić za kolumnę, jednak to on ma główny wpływ na brzmienie...
Sorry za te wszystkie pytania (niektóre pewnie głupie), ale w końcu kto pyta, nie błądzi.
Pozdrawiam.
