Uciąłem sobie dzisiaj długą pogawędkę z polecanym mi przez chłopaków w RnR fachowcem od naprawy wzmacniaczy gitarowych i usłyszałem wiele ciekawych rzeczy, które chętnie skonfrontuje z waszymi doświadczeniami i spostrzeżeniami.
Generalnie zadzwoniłem do niego spytać się o coś innego, ale po chwili dyskusja przeszła na temat grania na lampowym piecu po cichu i brzmieniu, jakie można na cicho grającej lampie uzyskać. Nie ukrywam, że koleś powiedział coś zupełnie innego niż wielu forumowiczów tutaj mówiło, stąd ten wątek.
Otóż koleś - bazując na swoim wieloletnim doświadczeniu - powiedział z pełną stanowczością, że w przypadku modeli pieców z Master Volume spokojnie można grać w bedroom mode bez żadnych powerbraków i nie ma to najmniejszego wpływu na brzmienie generowane przez piec. Będzie ono dokładnie takie samo zarówno przy MV ustawionym na 1, jak również przy odkręconym na full.
Stwierdził, że w takiej konstrukcji brzmienie pieca w całości kształtowane jest na preampie i za jego przesterowanie odpowiadają potki Gain i Channel Volume. Następnie sygnał wchodzi na końcówkę, która ZAWSZE pracuje na full, i na końcu jest regulowane przy pomocy Master Volume. Innymi słowy - MV nie ma żadnego wpływu na działanie końcówki.
Natomiast w tym, co słyszymy, cała różnica pomiędzy piecem grającym minimalnie cicho a rozkręconym na opór, tkwi w... głośniku. Powiedział wyraźnie, że to głośnik kształtuje ostateczne brzmienie i w przypadku pieców większej mocy musi dostać odpowiednio dużo sygnału, żeby się rozbujał. Stwierdził, że z jego doświadczenia wynika, iż membrana 12-calowego głośnika potrzebuje wibrować na co najmniej parę milimetrów, żeby głośnik oddał 100% tego, co jest ukręcone na piecu. Jeśli głośnik dostanie słabszy sygnał, to jego membrana będzie stała jak gruby arkusz blachy i po prostu nie zagada na full swojego potencjału. Ale mimo to samo brzmienie uzyskane na wzmacniaczu będzie dokładnie takie same zarówno przy cichym, jak i przy głośnym graniu.
Wnioski są takie, że:
1. Używanie powerbraków/attenuatorów/silencerów/whateva w przypadku pieców posiadających Master Volume to kompletny bezsens i pieniądze wyrzucone w błoto, bo przy tej samej ogólnej głośności dany piec będzie brzmiał dokładnie tak samo przy MV odkręconym np. na 7 z powerbrakiem, jak przy MV odkręconym na 1 bez powerbraka. W obu przypadkach głośnik nie będzie bujał się optymalnie, więc po co za to dodatkowo płacić.
2. Sytuacja zmienia się w przypadku pieców, które nie posiadają Master Volume (jak np. JCM800) - wówczas bez odpowiedniego odkręcenia pieca nie uzyska się pełnego brzmienia, więc powerbrake do cichego grania jest konieczny.
Aha, dodał też jeszcze jedno - jego zdaniem kupowanie tych jubileuszowych jednowatowców Marshalla kompletnie mija się z celem, chyba że ktoś chce mieć fajny gadżet w domu. Powiedział krótko (i w tym przyznaję mu 100% racji, pisałem już o tym kiedyś na forum), że 12-calowy głośnik w piecu to podstawa, piece z małymi głośnikami to zabawki.


