Awatar użytkownika
greenboy
Posty: 6
Rejestracja: 01-08-2011 23:42

20-07-2012 14:15

W niedługim czasie mam zamiar kupic piec gitarowy. Oczywiście chodzi o combo, bo cena max. to 800 zł. W ostateczności przy dobrych wiatrach uda mi się uzbierac 1000 zł. Gram na Epi G400. Piec potrzebuję na próby i koncerty głównie na małych i średnich scenach takich jak mały amfiteatr np. W zespole gram trochę lekkiego rocka, punk, regeae, ska. W domu czasem lubię pograc coś mocniejszego. Zastanawiam się jaki piec kupic. Na początku myślałem o marshalu valvestate 8080. Trochę mnie zniechęca to że to hybryda i przepłacę nie mając wcale lepszego efektu niż na piecu tranzystorowym. Jednak jest dużo pozytywnych opinii na temat tego comba. Z drugiej strony jest to dobry piec na koncerty, ale nie ma jakichś niesamowitych możliwości. Ostatnio coraz częściej myślę o cyfrze jak np. fender mustang. Jednak II jest według mnie trochę słaba, a na III mnie ie stac. Poza tym takie piece mają dużo wszystkiego, ale nic konkretnie. Będę mógł sobie pograc w domu co chcę, ale boję się że na koncercie nie uzyskam takiego brzmienia jak chcę. Pozostają jeszcze piece tranzystorowe, ale tu nie mam konkretnego pomysłu. W zespole używam bardzo starej kostki, overdrive exara. Pomimo jej lat ma bardzo dobre brzmienie i nie zamierzam jej na razie zmieniac. Jednak wolałbym coś jeszcze mocniejszego jeśli będzie taka możliwośc na nowym piecu. Bardzo zależy mi na dobrym cleanie, dlatego też zastanawiałem się nad tym fenderem. Co radzicie? Jestem otwarty na propozycje. Myslę głównie o używkach, bo za te pieniądze na pewno używka będzie lepsza niż coś nowego. Czekam na odpowiedz i rady co wybrac.

Stiggi
Posty: 114
Rejestracja: 23-02-2010 12:19

20-07-2012 14:45

Bier Line 6 Flextone, najlepiej III. Za 800-900 kupisz, a wzmak mega uniwersalny, przebijający się przez perkę i dobrze brzmiący.

Awatar użytkownika
greenboy
Posty: 6
Rejestracja: 01-08-2011 23:42

20-07-2012 15:55

No ok. Powiedzmy, że kupię takiego flextona czyli cyfrę. Mam masę efektów w niezłej jakości itp. Układam piosenki do zespołu. Okazuje się że każda piosenka ma inne ustawienie na wzmacniaczu żeby brzmiała fajnie i charakterystycznie dla siebie. Jak teraz wygląda posługiwanie się takim wzmacniaczem na scenie? Czy muszę miec footswitch na 30 przycisków i każdy ma swoje ustawienie czy np mogę sobie ustawic na pojedyńczym czy podwójnym kilka ustawień i przełączac? Nigdy nie miałem cyfry i nie grałem na niej więc nie wiem jak ta sprawa wygląda. Po drugie wzmacniacze cyfrowe mają dużo efektów, ale rzadko ludzie dorzucają do nich footswitche. Kupię np fajny piec za max swoich pieniedzy, ale go nie wykorzystam na scenie bo mi nie styknie na footswitch. Co o tym myślicie? Jak wygląda granie na cyfrze na scenie? Prosze o rady od ludzi, którzy faktycznie takie piece mieli lub mają i wiedzą o co chodzi.

Rotaryman
Posty: 795
Rejestracja: 04-03-2011 14:43

20-07-2012 17:14

Peavey Bandit i ognia.
Z VS grałem tylko na VS65r, i... w ciul jasny, razem z moim wiosłem.
ObrazekObrazek
Bill Lawrence l500-xlb, Krank DM DIY

matiask96
Posty: 36
Rejestracja: 08-07-2011 13:48

20-07-2012 17:16

Ja gram na laney-u P65, cyfra. Więc jak na tę kasę to jest git, ale podchodząc konkretnie do tematu cyfra, hybryda czy tranzystor mówię NIE cyfra. Cyfra jest fajna dla kogoś kto dopiero zaczyna zabawę z gitarrą i nie wie co chce grać. W cyfrze będziesz miał efekty których nigdy nie użyjesz i których dobrze nie wymodelujesz. Nie wiem jaką moc potrzebujesz, ale jeżeli chcesz mieć dobry clean to bym się zastanowił na tą lampą i tranzystorem:
http://guitarcenter.pl/catalog/gitara/w ... der-fm-212
http://www.bigbeat.pl/crate/wzmacniacze ... 212--7868/
Ten drugi troszkę wykracza poza budżet ale na twoim miejscu jeżeli nie chcesz koniecznie lampy zastanawiał bym sie nad nimi. Potem będziesz mógł dokupić zawsze kostkę, kakę, chorusa, reverba, lampa się przeserowywuje a fender ma drugi kanał więc przestru nie potrzeba bo cyfra z kostką nie brzmi i jesteś zamknięty z tymi kiepsko brzmiącymi efektami co masz we wzmaku bez możliwości dokupienia kostki. Można także kupić multiefekt, np ZOOM G1, G1NEXT, tanie ale na pewno lepsze efekty od tych we wzmakach. Mam nadzieje, że pomogłem.

Sylwekk0
Posty: 1060
Rejestracja: 07-03-2012 15:23

20-07-2012 17:30

Ja byłem bardzo długo posiadaczem Flextone I, do tego miałem footswich FB4. Na scenie nie ma problemu, wzmacniacz (III bodajże ma tak samo, II napewno) posiada 4 kanały na których można zapisywać i np na koncercie na kanale A ustawiasz sobie Fendera i jakiegoś cleana, na B np jakiegoś Plexi, a na reszcie jakieś efekty i ponadto obecność chanell volume i master volume sprawia, że można sterować głośnością i masz np tak że grasz jakiś kawałek na A masz cleana, na B masz jakiś distortion ale ustawiony żeby nie zagłuszał a na C możesz sobie ustawić to samo tylko głośniej i wtedy jak masz solówkę sobie ino pykasz na C i po problemie, także jeżeli uda Ci się wyrwać jakiegoś Flextona z footem to jest to bardzo wygodne, zwłaszcza na scenie gdzie nie ma akustyka a kawałek jest dynamiczny.

Awatar użytkownika
greenboy
Posty: 6
Rejestracja: 01-08-2011 23:42

20-07-2012 17:38

No właśnie jeśli miałbym kupywac cyfrę to tylko z footswitchem i to takim na 2-4 przyciski. A o to już trochę trudniej jeśli to ma byc dobry wzmak. Też racja z tym, że większości i tak nie użyję, więc jeśli już cyfra to na pewno nie mustang z "tysiącami" brzmień, ale coś co ma mniej efektów, ale bardziej dopracowanych.

Jeśli chodzi o moc no to tak 75-100W w zupełności wystarczy. Najlepiej chyba z tej dolnej granicy bo i tak nie wykorzystam takiej 100watówki w 100%, a zapłacic będę musiał za te dodatkowe waty.

Teraz znowu trochę bardziej się skłaniam co do valvestate`a albo frontmana albo tego bandita. Chociaż jakoś nie mogę się do niego przekonac. W najbliższym czasie jeszcze spróbuję coś ograc w jakichś sklepach.

Awatar użytkownika
greenboy
Posty: 6
Rejestracja: 01-08-2011 23:42

20-07-2012 21:21

Dzisiaj jeszcze pooglądałem parę filmików z Marshallami valvestate i fenderami frontmanami. W sumie byłem bardziej skłonny do marshalli, ale po posłuchaniu trochę tych i tych to w sumie bardziej mi się te fendery podobają. Porównując np. Marshalla vs100 i fendera fm212r to wydaje mi się, że fender ma bardziej czysty clean. A i przester jest bardziej taki punkowy czyli taki jaki szukam. Może filmiki nie oddają tak dźwięku. Napiszcie co sądzicie. Jeśli chodzi o brzmienie to na cleanie potrzebuję bardzo dobrych wysokich tonów, a mniej basów za to przester musi byc ostry, szklisty, ale też troszkę mocniejszy. Według mnie ten Fender lepiej by się nadał. Ale jeśli źle myślę to czekam na odpowiedz.

matiask96
Posty: 36
Rejestracja: 08-07-2011 13:48

20-07-2012 22:40

Najlepiej było by ograć samemu i nie słuchać opinii nieznajomych, jednakże znam ten ból jak się nie da ograć. Nikt kolego za Ciebie decyzji nie podejmie, musisz sam wybrać. Teraz kolej na Ciebie ;) a czy Fender by się nadał, na pewno tak samo jak zresztą Marshall. Możesz być pewny , że i na Fenderze, i na Marshall-u ukręcisz ciekawe brzmienie.

Awatar użytkownika
greenboy
Posty: 6
Rejestracja: 01-08-2011 23:42

21-07-2012 13:14

Na fenderze fm już grłem tylko mniejszym i już nie pamiętam dokładnie jaki model. Bardzo mi przypadł, dlatego na razie jestem bardziej na fendera, bo jednak na marshallu nigdy nie grałem. Wiadomo, że marshall to marshall i fajnie byłoby miec piec takiej firmy, ale jeśli mam wydac 1000 zł i cieszyc się tylko z loga, a na brzmieniu byc zawiedzionym to bez sensu. Poczekam jeszcze jakie będą oferty na allegro i na pewno wybiorę coś z tej dwójki. Valvestate albo frontman. Dzięki wszystkim za rady ;)

matiask96
Posty: 36
Rejestracja: 08-07-2011 13:48

21-07-2012 13:31

A jeżeli chodzi o valvestate grałem na jednym używanym i zachwycony nie byłem, głośnik się zamulał, od gainu potencjometr walił na ryj bo nie łączył. Ogólnie szału nie było. Jak masz brac bez ogrania na allegro używanego valvestate to na Twoim miejscu miał bym uprzedzenie, nowe to jest jednak nowe jak w przypadku frontmana.

Wróć do „Wzmacniacze gitarowe”