Cześć,
niestety to nie jest temat typu "jak sprawić, by wzmacniacz lepiej brzmiał" i te pe. Kiedyś pisałem, że sprzedam pewnie Cube'a, ale po kupnie większego wzmaka "garażowo-scenowego" okazało się, że Roland świetnie spisuje się w domu. Żal było wyrzucać, bo mimo tego, że wszyscy narzekają na cleana, to mi zdecydowanie do typowych ćwiczeń wystarczał. Wzmak nie jest w najlepszym stanie, bo kleiłem już gniazdo jack itp. więc sprzedać się i tak nie opłaca. Do tego doszła mała katastrofa związana z małą dziewczynką. Ano bo akurat coś tam poprawiałem w combie i zdjęta była osłona głośnika... Idealny moment, by przypadkowo się potknąć i walnąć z kopa w głośnik. Porwała się membrana i przy ustawieniu głośności powyżej 30% charczy niemiłosiernie. Muszę więc zakupić coś w zamian, a że wzmak sam w sobie średniej klasy, to też nie szukam wśród najdroższych głośników. Potrzebuję całkiem fajnej 10tki, może nawet lżejszej niż stockowy głośnik z 30tki. Takie coś do radosnego, lekkiego plumkania.
Budżetu nie precyzuję, ale miło byłoby zmieścić się poniżej 300zł.

