Miałem kiedyś Fuzz'a FZ7 z serii ToneLok i był naprawdę dobry, ale miał parę mankamentów m.in szumiał na zasilaczu jak szalony a przełączniki w tych efektach to najgorsze możliwe rozwiązanie jakie kiedykolwiek widziałem. Ot taki czarny ząbek, który aż się prosi żeby go uszkodzić. (Nawet obydwa plastikowe Behringery, które sprzedałem miały klasyczny kwadratowy mikrostyk rodem z Boss'a.) Bardzo podobało mi się rozwiązanie wciskanych gałek i szara, nudna, matowa obudowa, która nadaje się do tego, żeby ją pomalować na fantazyjne kolory. ;D Fajne efekty za rozsądne pieniądze.
Mój dobytek:
Fender Standard (Made in Mexico) Stratocaster - Arctic White, klonowa podstrunnica.Moja druga gitara (wcześniej Stagg S300 Sunburst). Kupiłem w momencie mocnej złotówki za 1800 w (tym dostawa z Niemiec). Teraz kosztuje ok 2300zł w tym samym sklepie, czyli mógłbym sprzedać ją z zyskiem. W sumie mogłem kupić równie dobrze wykonanego Vintage V6 i miałbym prawie to samo, 1000zł w kieszeni, inne logo i decha z innego drewna. Fajna gitara, ale przetworniki takie jak w Squier'ach, czyli nic specjalnego.
Vintage LVS6 (kopia SG) - cherry.To jest dopiero kradzież. Rewelacyjnie wykonane i brzmiące wiosło za 1000zł. Porządne przetworniki, klucze i mostek. Zero problemów z regulacją i w końcu coś na czym można poszaleć na przesterze. Świetnie się na niej gra i wciąż nie mogę uwierzyć, że kosztowała tak niewiele. Kupiłem humby Rockfield Mafia i Zebra, metalowe gałki i przełącznik z chromowaną końcówką, żeby zrobić z niej coś osobliwego, ale wróciłem do stockowego hardware'u. Chyba tak już zostanie. Epiphone G400 do ogniska.
Orange Crush 30RŚwietne combo, które można rozkręcić na całą parę i wciąż brzmi bardzo dobrze, co nie jest oczywistością w przypadku tranzystorów. Inna sprawa to jego kolor, prostota i prawdziwy sprężynowy reverb. Bardzo ładny clean i przyzwoity, przeźroczysty overdrive, który nadaje się raczej do blues'a, klasycznego rocka, ewentualnie punka i rocka alternatywnego, bo zamula kiedy rozkręci się gain na 10. Dobrze brzmi z kostkami. Wczesniej miałem Kustom'a HV100 ale był za głośny (zbyt donośny nawet na 1), bo czasami mam coś z głową i gram do 6tej rano, a sąsiedzi mają sypialnię za ścianą.
Rocktron Metal Planet Przester, któryi funkcjami przypomina Boss'a MT-2, ale nie brzmi jak burza piaskowa, a bardziej jak przedwzmacniacz wyjęty z dobrego lampowego wzmaka - można rozkręcić wszystko na maksa i jakość dźwięku nie spada, zero piachu, góra brzmi "chrupiąco", bass sprawia, że 10" głośnik brzmi prawie jak 12" a combo nie burczy i nie skacze. Nazwa jest myląca, bo zakres gainu i czułość eq sprawia, że można ukręcić na nim niemal wszystko, co opiera się na distortion. Buferowany bypass, który nie ssie góry - przynajmniej ja tego nie słyszę. Cichutki nawet na singlach. Tani nie jest - ok. 370zł - chociaż zależy dla kogo... (Mr Obvious)
Artec Stereo Chorus i Analog DelayAnalogowe efekty, które nie brzmią tak jak kosztują (ok 200zł) tylko jak coś 2x droższego i wykonane są równie dobrze jak efekty EHX. True bypass.

To jest kontrowersyjne i już czuję kłótnię.
Digitech GrungePrzyzwoity przester z mylącą nazwą, bo jest ekstremalny do przesady i skompresowany prawie na płasko. W sam raz do Cannibal Corpse. Gain na minimum = DS-1 z gainem na max... Sprzedam.
Danelectro Cool Cat DriveZaskakująco dobry overdrive, który wg niektórych brzmi podobnie do Fulltone'a OCD, ale jest od niego dużo jasniejszy brzmieniowo. True bypass. (130zł)
EHX Nano Muff OverdriveDziwaczny fuzz z jedną gałką, który sam brzmi do kitu, ale w połączeniu z innym przesterem zabija. Podłączony za efektem z buferowanym bypassem ożywa i brzmi jak "fuzzoverdrive" z bramką szumów odkręconą na maksa - przerywa jak Fuzz Factory. Bardzo ciekawa kostka dla eksperymentatorów.
Kabel Planet Waves za 45zł"Czy" metry, dwie wtyczki, jedna prosta druga kątowa. Czyste szaleństwo. Dla audiofili, którzy słyszą brzmienie kabla i gwizdek na psy, może być zbyt tani.
