To i ja może tak zaprezentuje swoje skromne graty:
http://w253.wrzuta.pl/obraz/5yL9uZSMHG4/1http://w253.wrzuta.pl/obraz/8aiNtB3T2Hi/2http://w253.wrzuta.pl/obraz/2UbvtwhcS7y/3http://w253.wrzuta.pl/obraz/4lSC4YU3Pe4/4-
Squier by Fender Telecaster Affinity 2010: udany egzemplarz, dobrze grający z deski więc został doinwestowany [przewiercenie korpusu; set przystawek Wilkinson; nowa elektronika, potencjometry 250k i przełącznik z WSC; filtr Treble Bleed; siodełka mosiężne od PRS z WSC]. I w sumie na tym skończę – Squier to Squier, nie ma co się rozwodzić,
-
70’s Carlsbro Stingray Super 120 W: stary, tranzystorowy, brytyjski, pancernie zbudowany (konstrukcja modułowa) kolos (28,9 kg) na dwóch 12’’ głośnikach zaprojektowanych dla firmy przez markę Fane. Oczywiście na germanowych tranzystorach. Z wyglądu jest baaardzo zmęczony życiem, obicie dość mocno poobdzierane, górna decha się trochę odkleja od reszty, jeden z boków jest lekko wygięty ale mnie to absolutnie nie przeszkadza wręcz przeciwnie. Technicznie 100% sprawny, elektronika oryginalna, w środku nic nie grzebane, głośniki technicznie też w bardzo dobrej kondycji nie charczą. W środku przez połowę długości wzmacniacza przebiega wielka pucha z reverbem Accutronics. Oryginalne nie są kółka (org. były metalowe) ale te przynajmniej są blokowane. Oryginalny nie jest kabel zasilający – poprzedni właściciel/le dorobili kabel bezpośrednio (przypuszczam, że oryginalny się zapodział i była akcja „po kosztach”). No i nakładki na potencjometry też nie są oryginalne – to już ja zmieniałem, starałem się dobrać takie aby jak najbardziej przypominały oryginalne. Jeśli chodzi o brzmienie – typowy british sound. Posiada dwa niezależne kanały, w każdym po dwa wejścia o różnej czułości i ogólny master volume. Pierwszy kanał (idąc od prawej strony, zaraz za master vol) jest to zwykły, prosty (2 EQ), czyściutki kanał. Bardzo ciepłe, bardzo mięsiste, jazzowe czyste brzmienie. Drugi kanał jest bardziej rozbudowanyposiada sekcję „SUZZ” oraz tremolo i reverb. Ciekawa jest sekcja SUZZ – potencjometr gain nie służy do nasycania przesterem tylko do dodatkowego zwiększania/zmniejszania jego głośności. Za nasycenie gainem odpowiada tu potencjometr sustain, którego można całkowicie wyłączyć skręcając maksymalnie w lewo gałkę. Maksymalnie można uciągnąć z tego kanału overdrive/crunch – żadnych lejących przesterów. Dodatkowo wzmacniacz posiada dwa wejścia na footswich – jeden sterujący sekcją SUZZ drugi do efektów modulacyjnych. Z tyłu wzmacniacza znajdują się dwa wyjścia na kolumny, wyjście preampu i dwa gniazda slave. Bardzo fajną rzeczą jest budowa modułowa tego wzmacniacza, o czym już wyżej wspomniałem. Wygląda to tak, że na panelu przednim jest osadzony tylko preamp, a końcówka mocy znajduje się na panelu tylnym. Jednostki są połączone kablem ze złączką. Plus takiej konstrukcji jest taki, że to co się grzeje jest odizolowane, jest dużo przestrzeni i nie ma tak jak w współczesnych wzmacniaczach, że wszystko nasrane na jednej płytce, łącznie z reverbem i jak rozkręcisz na ćwierć wzmacniacz, to wszystko w środku lata, brzęczy – tutaj nie ma takie opcji. No i w razie awarii odkręcasz wybraną sekcję, odpinasz złączkę, bierzesz pod pachę i idziesz do fachowca, bez konieczności tachania całego sprzętu. No i w sumie na tym bym skończył opis, może troszkę przydługawy ale na polskich stronach nie ma nic o starych wzmacniaczach tej firmy, a można je (póki co) czasami za śmieszne pieniądze wyrwać a sprzęt wg mnie jest konkretny, tak samo jak i HH Electronics (stary Laney),
-
MXR Distortion+: customowy, zrobiony przez kumpla z kapeli dulczas90. Generalnie, wiele dopałek testowałem ale zawsze wracam do tej puszeczki, nie nudzi mnie jak inne,
- stroik KORG CA-1 chromatyczny,
- no i jeszcze kabelki, zasilanie, kostki: używam Planet Waves PW-AGRA-20 (z Circut Breaker’em), fajne, solidne kabelki; zwykły zasilacz stabilizowany Zolan; kostki Duplop Ultex 2,0 mm.