25-10-2013 20:51
Unsung, sierpień 2003. Czyściutka jakby te 10 lat przeleżała w kejsie. Jeden malutki odprysk przy mostkowym picku, dopiero po wnikliwych oględzinach go dostrzegłem. Poza nim ideał, naturalnie nie licząc klasycznej "pajęczynki" mikrorysek na plecach (od ciuchów, paska itp.).
Jutro przy świetle dziennym poustawiam, bo akcja na moje standardy jest za wysoka. Ale po pierwszym macaniu wrażenia jak najbardziej pozytywne. Co prawda te epiphonowskie Alnico nie są jakieś wybitnie mocne (na pewno słabsze od moich DiMarzio w stracie, które z kolei są słabsze od HotRailsów), ale do rockowego i bluesowego grania nadają się elegancko. Na razie w zupełności wystarczy, na inwestycje się nie nastawiam bo i tak ma to być przejściówka na rok, zanim nie odłoży się lużna kasa na Gibaja.
Sarkazm i ironia pomagają mi zdzierżyć głupotę innych.