kasia3110
Posty: 11
Rejestracja: 02-11-2016 14:42

14-10-2018 14:29

Witam wszystkich forumowiczów!

Od roku pykam sobie na gitarce i czas najwyższy na jakiś wzmacniacz, coby się pobawić trochę bardziej. Chciałabym więc zasięgnąć rady osób bardziej doświadczonych ode mnie w tym temacie ;-)
Przedział cenowy, powiedzmy koło tysiąca złotych. Jak będzie trzeba to troszkę poczekam i dozbieram.
Brzmieniowo chciałabym coś w miarę uniwersalnego, szeroko pojęta muzyka rockowa. Od klasyków, przez blues, aż po metal (no tego trochę mniej :-P ).
Dla początkującej osoby co to pewnie nie rozróżni dźwięku ze wzmacniacza super drogiego, a takiego z niższej pólki cenowej. Poprostu coś dobrego na początek.
Mam gitarke Epiphone Studio.
Tylko i wyłącznie do grania w domu dla przyjemności.
Nówki i używki, już mi ten temat nie straszny!
Znalazłam sobie takie dwa oto modele, ale generalnie chce posłuchać czy macie jeszcze coś do dodania i polecenia.
- Fender Mustang GT 40
- Marshall Code 25C
Jeśli zawarłam za mało informacji lub sa nieprecyzyjne to z góry przepraszam i również dziękuję za poświęcony mi czas :-D

Awatar użytkownika
malyguit
Posty: 1015
Rejestracja: 10-05-2010 18:34

14-10-2018 17:42

Czym się kierowałaś podając te dwa modele? Bo to raczej zabawki są nie wzmacniacze.

Awatar użytkownika
jpk
Posty: 634
Rejestracja: 18-07-2017 08:20

14-10-2018 17:54

Fendera nie znam, więc nie mam porównania. Jeśli chodzi o Marshall'a, to moduł modelowania ma ten sam, co zestaw 100H + paczka 412, a tego raczej nikt dla zabawy nie kupuje. Według mnie do grania w domu, ewentualnie w niewielkiej sali klubowej nadaje się znakomicie. 10-cio calowy głośnik daje zaskakująco dużo dołu, a cały piecyk daje bardzo dużo możliwości kreowania brzmienia, o ile oczywiście ktoś nie wymaga aby efekty wbudowane w produkt za niecałe 700 zł brzmiały porównywalnie z tymi, za które płaci się dwa razy więcej za jedną kostkę... :-)
https://soundcloud.com/user-701929647

Marshall CODE 25C
Epiphone DOVE - Harley Benton SC-550 Faded Tobacco Flame - Rockwood LX90G - Cort CR Custom

Karls
Posty: 162
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

14-10-2018 18:36

Zabawki to zdecydowanie nie są. Natomiast nadal jest spora grupa starych fanów lampowców, dla których cokolwiek innego nie brzmi dobrze - po prostu tak się osłuchali z lampami, że przyzwyczajenie bierze górę nawet jeśli model miał by swoje walory.

Wracając do tematu - mam Marshalla code 25 i nie do końca mi przypasował. To znaczy brzmi na prawdę fajnie, dźwięk jest pełny i w żadnym razie nie nazwał bym go płaskim czy sztucznym. A miałem okazję raz ograć piec lampowy, chyba nawet też Marshalla i to taki z górnej półki - także jakieś tam porównanie mam. Natomiast ma jedną wadę - pełnej barwy nabiera dopiero jak się go trochę rozkręci, a z uwagi na to, że używam go w domu to jest trochę kłopotliwe. Za kilka dni powinien do mnie dotrzeć Mustang GT40, wiele osób podkreśla, że w nim ten problem na niskich głośnościach nie występuje. Jeśli mi przypadnie do gustu to Marshall pójdzie na sprzedaż (możemy się nawet dogadać). Druga sprawa w tym Marshallu - mam wrażenie, że to byłby dobry wzmak do nieco cięższych brzmień (metal, hard rock), podczas gdy ja lubię raczej te bardziej czyste, jasne, i tu Fender ponoć wygrywa. Coś za coś - Marshall jest dobry w jednym, Fender w drugim.

Także odpowiedz sobie, w stronę jakich klimatów więcej będziesz uderzał, bo oba wzmacniacze są warte uwagi. Jeśli możesz poczekać kilka dni, to za niedługo będę mógł powiedzieć coś więcej po bezpośrednim porównaniu tych dwóch sprzętów.

Awatar użytkownika
jpk
Posty: 634
Rejestracja: 18-07-2017 08:20

14-10-2018 19:03

Karls pisze:...w stronę jakich klimatów więcej będziesz uderzał...

Jeżeli już, to uderzała... :-)
Poza tym ja używam swojego wyłącznie do brzmień czystych, czasami pozwalam sobie na lekki, bluesowy crunch. I jestem naprawdę usatysfakcjonowany.

Co oczywiście wcale nie znaczy, że Kasia też będzie z niego zadowolona, być może jej preferencje okażą się zupełnie inne niż moje... :-)
https://soundcloud.com/user-701929647

Marshall CODE 25C
Epiphone DOVE - Harley Benton SC-550 Faded Tobacco Flame - Rockwood LX90G - Cort CR Custom

Karls
Posty: 162
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

14-10-2018 19:13

Ojej, bardzo przepraszam Kasię ;-) nie przyjrzałem się. To znaczy ten Marshall nie jest zły przy czystych ale jednak dźwięk mógł by być wybrzmiewać nieco inaczej. Przytłumiony to może za mocne słowo, ale nie jest idealnie czysty jak by nie ustawiać - co najwyżej można mu nadać bardziej jazgotliwą barwę, ale bardziej się już nie wyczyści, czy to na wzmacniaczy czy na pokrętle barwy wiosła. Ja odnoszę wrażenie po prostu, że jak to marshall, bardziej jest celowany w mocniejsze gatunki. Ogólnie panuje taka opinia, że do czystych brzmień są Fendery lepsze ale ja się za eksperta nie uważam, także nie wiem, dopiero zaczynam przygodę ze wzmacniaczami.

kasia3110
Posty: 11
Rejestracja: 02-11-2016 14:42

14-10-2018 22:33

malyguit pisze:Czym się kierowałaś podając te dwa modele? Bo to raczej zabawki są nie wzmacniacze.


Nie no, ja to się raczej ceną kierowałam, potem wklepywałam w google i szukałam róznych opini. Innej opcji za bardzo nie miałam, bo nikt z moich znajomych się na tych tematach nie zna. Tak oto wybrałam sobie wstępnie te dwa wzmacniacze. Mieszkam w bloku, ściany raczej cienkie, a sąsiedzi upierdliwi, więc nie mogę sobie pozwolić na coś co mocą dźwięku rozwali cały blok :-P

Karls pisze:Ojej, bardzo przepraszam Kasię ;-) nie przyjrzałem się.


Nie szkodzi i bardzo dziękuję za opinie :-> Na pewno będę się jeszcze starać oba wzmacniacze jakoś sprawdzić pod kątem dźwięku. Jakieś recenzje na yt (chociaż tym się jakoś specjalnie sugerować nie zamierzam), no i postaram sie odwiedzić jakiś sklep i poprostu ograć. Ale jako, że raczej wstydliwa i nieśmiała ze mnie osoba, to może być z tym ciężko. A z tą sprzedażą, to raczej bym się nie nastawiała, bo dopiero na gwiazdkę sobie planuje taki prezent zrobić, a teraz to rozejrzeć się chcę :mrgreen:

Jeszcze jedno pytanie przyszło mi do głowy. W sumie może trochę głupie, ale co tam :lol: Czy każdy wzmacniacz ma wejście na efekty? Od tych wbudowanych za dużo wymagac nie będę, ale w przyszłości chętnie bym sobie coś dokupiła, aby miec trochę więcej frajdy. Niby logicznym mi się wydaję, że każdy wzmacniacz powinien takie wejście mieć, ale no wolę zapytać, aby potem nie było niespodzianek.

Awatar użytkownika
malyguit
Posty: 1015
Rejestracja: 10-05-2010 18:34

15-10-2018 18:34

Standardowo efekty wpina się w linię gitary, a niektóre jeśli wzmacniacz wyposażony jest w pętlę pomiędzy send a return.

Awatar użytkownika
prymka
Posty: 15
Rejestracja: 10-10-2018 13:08

16-10-2018 09:07

Podejrzewam, że pewno główny kierunek wyboru to była marka, bo obydwie mocno utytułowane. Jakbym miał wybierać spośród tych dwóch to zdecydowanie brał bym gt40, bo na tym można już naprawdę głośno sobie pograć uzyskując przy tym dobrą jakość brzmienia. Z poziomu menu możemy wszytko sobie w szybki sposób poustawiać, a sam wzmacniacz posiada pokaźny zasób efektów, więc jest czym się bawić. Można sobie odpalić bramkę szumów, symulację wzmacniacza lampowego i ogólnie jest to przyzwoity cyfrowy piec. Z drugiej strony jeżeli szukasz pieca do grania tylko w domu dla przyjemności, to moim zdaniem jest to przerost formy nad treścią. W domowych warunkach tego zwyczajnie nie wykorzystasz, bo ani nie potrzeba takiej mocy, ani też tylu zbędnych bajerów. Bzdurą jest wydawać tysiaka jak do domowego grania jak spokojnie wystarczy Ci piecyk za 400-500 zł. W tym budżecie jest sporo niedużych Marshalli, Fenderów jak też innych marek, które w domowych warunkach świetnie się sprawdzają. Mój koleś z zespołu, który do najbiedniejszych nie należy do grania w domu używa NUXa frontline15, który w zupełności mu wystarcza. W sali prób mamy takie 40W i większe piece, ale do domu 15-20W to świat i ludzie.

Awatar użytkownika
jpk
Posty: 634
Rejestracja: 18-07-2017 08:20

16-10-2018 10:04

prymka pisze:Podejrzewam, że pewno główny kierunek wyboru to była marka, bo obydwie mocno utytułowane. Jakbym miał wybierać spośród tych dwóch to zdecydowanie brał bym gt40, bo na tym można już naprawdę głośno sobie pograć uzyskując przy tym dobrą jakość brzmienia.

Kasia nie chce grać głośno, bo ma upierdliwych sąsiadów...

prymka pisze:Z poziomu menu możemy wszytko sobie w szybki sposób poustawiać, a sam wzmacniacz posiada pokaźny zasób efektów, więc jest czym się bawić. Można sobie odpalić bramkę szumów, symulację wzmacniacza lampowego i ogólnie jest to przyzwoity cyfrowy piec.

Której z tych cech NIE posiada Marshall?

prymka pisze:Z drugiej strony jeżeli szukasz pieca do grania tylko w domu dla przyjemności, to moim zdaniem jest to przerost formy nad treścią. W domowych warunkach tego zwyczajnie nie wykorzystasz, bo ani nie potrzeba takiej mocy, ani też tylu zbędnych bajerów. Bzdurą jest wydawać tysiaka jak do domowego grania jak spokojnie wystarczy Ci piecyk za 400-500 zł.

Ja mam NUX Mighty 8 z mocą zredukowaną do połowy (czyli do 2 W) i też jest wystarczający, a brzmienie ma zaskakująco dobre pomimo głośnika 6,5" i ceny 329 zł. Jednak możliwości kreowania brzmienia zdecydowanie uzasadniają nieco ponad dwukrotną (679 zł) cenę Marshall'a. I zdecydowanie wykorzystuję wszystkie te możliwości grając wyłącznie w warunkach domowych, przy czym zbędnych bajerów raczej się nie doszukałem.
https://soundcloud.com/user-701929647

Marshall CODE 25C
Epiphone DOVE - Harley Benton SC-550 Faded Tobacco Flame - Rockwood LX90G - Cort CR Custom

Karls
Posty: 162
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

16-10-2018 11:20

jpk pisze:
prymka pisze:Z poziomu menu możemy wszytko sobie w szybki sposób poustawiać, a sam wzmacniacz posiada pokaźny zasób efektów, więc jest czym się bawić. Można sobie odpalić bramkę szumów, symulację wzmacniacza lampowego i ogólnie jest to przyzwoity cyfrowy piec.

Której z tych cech NIE posiada Marshall?

Ogólnie posiada je, ale w bardziej ograniczonej formie niż w Fenderze. Ogólnie to bardzo fajny, i na prawdę dobrze brzmiący wzmacniacz, chociaż z wartych uwagi efektów jest głównie kilka rodzajów delay'u i reverb'u, pozostałe nie brzmią już tak realistycznie. Poza tym jest jeszcze jedna, moim zdaniem nietrafiona decyzja producenta - efekty na marszałku można dodawać tylko jako pre-fx i to w sztywnej formie - możesz ustawić jeden reverb, jeden delay (do tego momentu to ma uzasadnienie logiczne), ale też tylko jeden rodzaj modulacji i fx-u - czyli jakieś większe połączenia kostek nie wchodzą w grę. 4 efekty na raz i to po jednym z każdego typu i koniec kropka. Także jak chcesz np. ustawić na raz compressor i distortion to niestety ale nie da rady.

Zobaczymy jak to będzie działało na Fenderze jak już dotrze. Z tego co czytałem to jest pełna swoboda w łączeniu wirtualnych kostek i pedałów. Ale wolę się nie nastawiać na zapas, dopóki się nie osłucham ze wzmacniaczem, bo co z tego jeśli będzie dawał większe pole manewru, jeśli będzie zawodził w najważniejszej kwestii, czyli na brzmieniu?

Awatar użytkownika
prymka
Posty: 15
Rejestracja: 10-10-2018 13:08

16-10-2018 11:50

Każdy ma jakiś swój punkt widzenie i dla jednego coś może być podstawowym narzędziem pracy dla drugiego niekoniecznie. Ja natomiast głównie odniosłem się do mocy i dlatego moim zdaniem do domowego użytku nie ma sensu kupowania wzmacniacza z takim zapasem mocy, bo jest to nie do wykorzystania, więc po co płacić za coś z czego i tak nie będzie się korzystać.

Awatar użytkownika
6nt
Posty: 1719
Rejestracja: 06-10-2015 09:38

16-10-2018 11:50

Z tych dwóch ja nie miałbym żadnych wątpliwości. Marshall jest konstrukcją nowszą i to rzeczywiście słychać. Code 25 naprawdę przyjemnie się odzywa i wystarczająco dużo można z niego wyciągnąć, żeby w domu dawał dużo radochy. Naturalne brzmienie w Mustangu? Wolne żarty, w żadnym niedrogim piecu z wbudowanym multiefektem nie będzie to brzmiało naturalnie. Ba, nawet dobre multiefekty brzmiące dobrze i naturalnie (jak Line6 Helix na przykład), zaczynają się od kilku tyś,. zł, wszystko poniżej to już pewien kompromis.
"When you are dead, you do not know that you are dead. All of the pain is felt by others. The same thing happens when you are stupid."
Obrazek

Karls
Posty: 162
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

16-10-2018 12:26

6nt pisze:Marshall jest konstrukcją nowszą i to rzeczywiście słychać.

Masz na myśli starą serię Mustang? Ja pisałem o Mustang GT, zeszłoroczna nowinka. Zdania o nich są podzielone - jedni piszą, że zamiata stare mustangi, inni (mam wrażenie obrażeni użytkownicy starej serii, której zakończono wsparcie) hejtują sprzęt. Sporo recenzji się też z resztą zdezaktualizowało bo wydali przebudowane oprogramowanie w v2.0, które ponoć poprawia wiele błędów wieku dziecięcego, które występowały zaraz po premierze. Jedyne wyście by przekonać się jak jest to przetestować samemu i to mam zamiar zrobić.

Awatar użytkownika
6nt
Posty: 1719
Rejestracja: 06-10-2015 09:38

16-10-2018 13:04

Nowego nie słyszałem, fakt. Niemniej, wciąż nie oczekiwałbym naturalnego brzmienia po małym wzmacniaczu z wbudowanym multiefektem. Z powodów, które opisałem wyżej. Tanie symulacje nie będą wierne, a wierne symulacje nie będą tanie. Co więcej - symulacje to zawsze symulacje...
"When you are dead, you do not know that you are dead. All of the pain is felt by others. The same thing happens when you are stupid."
Obrazek

Karls
Posty: 162
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

17-10-2018 20:47

Miałem napisać kilka słów o porównaniu tych dwóch wzmacniaczy: Marshall CODE 25 vs Fender Mustang GT40. Na starcie zaznaczam, że dokładniejsze wgryzienie się w temat jeszcze przede mną. Informacje dotyczące Mustanga potraktujcie jako pierwsze wrażenia.

Jeśli chodzi o brzmienie to Mustang wydaje nieco cieplejszy dźwięk, CODE choć ma bardzo przyjemny charakter, to jest jakby lekko jazgotliwy. Dodatkowo Marshall wymaga wyższych głośności by wybrzmieć - w bloku to może być problem. Na Mustangu łatwiej uzyskać fajny efekt na czystym kanale - już nawet niektóre fabryczne preset dają tu radę. Na Marshallu dźwięk zawsze był jakby lekko przytłumiony, ale to nadaje mu smaku przy trochę "przybrudzonych" brzmieniach i na prawdę fajnie to wychodzi, zdecydowanie może się podobać. Także powiedzmy, że tu jest remis, może nawet z lekkim wskazaniem na Marshalla (choć może to kwestia, że ileś tam już na nim gram i się przyzwyczaiłem).

Co jeszcze warto dodać to efekty - tak jak się spodziewałem, na Mustangu GT brzmią dużo bardziej naturalnie. Na Marshallu o ile reverb brzmiał świetnie, był budowany basem, to już modulacje pokroju chorus/phaser brzmią za bardzo cyfrowo. Tutaj nie miałem takiego odczucia, jest całkiem przekonująco a wybór spory. Dodatkowo tu pełna swoboda łączenia efektów a nie sztywne ramki jak w Marshallu. Choć muszę przyznać, że jedna rzecz jest zrobiona w marszałku lepiej - noise gate. Tutaj nie znalazłem możliwości płynnej regulacji, jest skokowy, poza tym w Marshallu ogólnie radził sobie lepiej. Dźwięk może faktycznie był nieco przygaszony ale przy odpowiednim ustawieniu praktycznie 0 szumów nawet na singlach. Także coś za coś.

Jeśli chodzi o obsługę to wygrywa Mustang - spory wyświetlacz to jest to czego mi brakowało. Przeklikiwanie się na malutkim, jednoliniowym ekranie było mało wygodne i niezbyt szybkie. Generalnie każda większa zabawa brzmieniami wymagała telefonu w ręce. Z drugiej strony Marshall nadrabia dedykowanymi przyciskami do wielu elementów, więc pewnie dało by się przyzwyczaić. Dodatkowo warto wspomnieć, że Fender ma całkiem sporą społeczność robiącą presety, które można przetestować "na żywca" albo pobrać na urządzenie. W Marshallu niby też coś jest ale w porównaniu z Fenderem to jest zrobione jakoś na doczepkę.

Na koniec jeśli ktoś zamierza grać z podkładem - nie wiem w czym rzecz, ale na Marshallu dźwięk streamowany po bluetooth jest jakby przytłumiony. Brzmi to trochę tak, jak by ktoś wrzucił na głośnik gruby koc, albo puszczał dźwięk z oddali. Nie bardzo wiem jak to lepiej opisać. Ogólnie efekt był taki, że muzyka była wyprana, bez charakteru. Fender ma głośniki stereo i myślę, że mógłbym śmiało użyć go do nagłośnienia jakiejś małej imprezy - jakość dźwięku jest przyjemna, sporo basu. Także tu ponownie mój głos idzie na Fendera.

Podsumowując wybór zależy od tego kto czego szuka. Jeśli ma się te 150-200zł więcej i nie obawia się tej multimedialności Mustanga, to może być dobra decyzja. Jeśli zamiast tego zamierzasz zrobić sobie raz kilka swoich presetów i nic dalej nie kombinować, to Marshall jak najbardziej się broni, (szczególnie jeśli priorytetem nie są gatunki wymagające czystego kanału). W zamian odwdzięcza się całkiem charakternym, przyjemnym brzmieniem. Gdybym miał zupełnie subiektywnie powiedzieć, który wzmacniacz dla mnie wygrywa w tym porównaniu - tu z uwagi na moje konkretnie wymagania powiedział bym, że Mustang, ale zdecydowanie nie jest to nokaut a niewielka wygrana na punkty ;-) .

kasia3110
Posty: 11
Rejestracja: 02-11-2016 14:42

19-10-2018 13:15

Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi! Teraz pozostaje mi tylko zdecydować. Chociaż skłaniałam się na początku ku Fenderowi, głownie ze względu na ilość efektów, to sprawę musze jeszcze przemyśleć. Dziękuję bardzo Karls za porównanie obu wzmacniaczy, na pewno bardzo przyda się mi i innym :-D

Karls
Posty: 162
Rejestracja: 26-07-2018 12:01

21-10-2018 17:49

Te wzmacniacze grają na prawdę na bardzo podobnym poziomie. Zrobiłem ślepą próbę na osobie, która nie jest ograna z żadnym z nich i Fender wygrał 3:2 z Marshallem ale przy niektórych kawałkach to na prawdę było wielkie wahanie, także śmiało można to uznać za wynik remisowy. Jeśli miałbym wskazać po tych kilku dniach co je najbardziej różni to Marshall zdecydowanie bardziej podkreśla wysokie tony, brzmi ostrzej (mimo tego specyficznego jakby przytłumienia o jakim pisałem wcześniej), podczas gdy Fender jest cieplejszy, czasem nawet zbyt basowy. Marshall przez tą ostrość czasem drażni ucho, podczas gdy Fender mógłby dawać bardziej otwarty dźwięk, bo czasem trochę zamula. Nie jestem za bardzo osłuchany z lampami, więc nie umiem powiedzieć, któremu bliżej do nich :). Ideałem było by coś pomiędzy, tak na prawdę - łączące szerokość brzmienia Marshalla, z lepszym wyważeniem dźwięków w Fenderze. Myślę, że który z nich byś nie wybrała to będziesz zadowolona ;).

Wróć do „Jaki wzmacniacz gitarowy / combo od 500zł - 1000zł”