Witajcie.
Od roku używam zasilacza firmy Tomanek niby spoko nie mogę powiedzieć by miał jakieś problemy z dostawą prądu do efektów itp jednak ostatnio z ciekawości rozkręciłem obudowę i na dzień dobry poczułem smród spalenizny no i faktycznie na płytce jest spalone jedno miejsce ale zasilacz działa dalej jak trzeba. Gdy się zastanowię pamiętam że na samym początku zasilacz nieźle mi smrodził w pokoju ale wtedy usłyszałem że to norma (słowa sprzedawcy) I tak zastanawiam się wywalić zasilacz do kosza bo zaraz zacznie palić mi efekty czy zostawić sprawę w spokoju?


