03-02-2015 20:54
Generalnie preferuję te firmy, ponieważ posiadają gitary według mnie estetycznie przyzwoite i cieszą się dobrą renomą. Lecz nie jest to jakiś warunek. Generalnie ograłem w życiu może z 7 różnych gitar, z czego 2 to Ibanez'y (jeden z serii GRG170DX, drugi to jakiś S), 2 Stratocoaster'y z dokręconym mostkiem, jakiś Washburn, Epiphone les paul, telecaster. Najswobodniej mi się grało na les paul'u (ale chyba są dla wolniejszych graczy), pierwszym Ibku (mimo, że miał inne problemy) i jednym z stratocoaster'ów. Z tego co pamiętam Washburn miał dziwny prostokątny gryf, przez co nie wygodnie się go trzymało, ale brzmieniowo dawał radę. Stratocoaster'a zapamiętałem jako gitarę uniwersalną (do wszystkiego), ale bardziej chyba pod czysty kanał. Zarówno w stracie jak i les paul'u, ceniłem sobie elastyczność strun, w sensie, że można było bez większego oporu podciągnąć strunę o cały ton. Mimo wszystko chyba wygrywał pierwszy Ibanez. Drugi to bardziej wyścigówka do shred'ów, która ma bardzo sztywne struny nie nadające się do podciągów i krótki sustain. Dobrze by było znaleźć w tym wszystkim umiar. Pod względem estetycznym bardzo mi się podoba LTD np. takie jak u Andy'ego James'a. ESP horizon, Jackson soloist i Peavey'e i jeszcze Schecter'y by uszły. Tak jak już wspomniałem jedynie mostek stały wchodzi w grę - ruchome mostki kojarzą mi się ze zbyt dużą ingerencją w elastyczność strun i długość sustain'u (oczywiście mogę być w błędzie). Tak, więc jakiś kształt gitary mniej więcej mam już ustalony, ale co do gryfu, to ciężko powiedzieć.