Tak mnie natchnęło, pytanie do was skierowane jest już zawarte w temacie. Jakie są wasze ulubione DVD, nagrania koncertowe wszelkich zespołów? Dlaczego właśnie te?
Osobiście nie będę się silił na oryginalność: gdybym miał wybrać jedno ulubione DVD koncertowe, celuję chyba w Beast over Hammersmith z wczesnych lat działalności Iron Maiden (koncert nagrano w Londynie podczas trasy promującej The Number of the Beast).
Dalej leci Rush i ich Show of Hands. Obejrzałem ten koncert niedawno i wciąż jestem pod wrażeniem. Lifeson i Lee mimo dość długiej już działalności byli niesamowicie chętni do gry. Bawią się, skaczą, śmieją, a do tego dochodzą wirtuozerskie solówki całej trójki (Peart nie ma raczej okazji do skakania na scenie schowany za zestawem, ale wrażenie robi jego solo).
Pod względem oprawy i starań realizacji ciekawy całkiem wydawał się Pulse grupy Pink Floyd... ale jednak nie jestem w stanie pozbyć się mojej awersji do płyt nagranych bez Rogera Watersa i wokalu Gilmoura tam, gdzie w oryginale śpiewa wyżej wspomniany. Koncert musiał być cholernie drogi, a ludzie z padaczką nie wyszli z niego żywi, ale ten show nie pasuje moim zdaniem do Pink Floyd, oświetlenie przypomina raczej koncerty muzyki trance a nie psychodelicznej czy progresywnej, a już na pewno fatalnie jest dobrane do tekstu.
Dalej Rainbow - Live in Munich. Rzecz niesamowita, koncert godny polecenia wszystkim piszącym na tym forum ludziom, czyli gitarzystom :P Blackmore wygrywa na swoim wiośle rzeczy niesamowite, zróżnicowane klimatem, publiczność natychmiast milczy, kiedy ten zaczyna swoje liryczne solówki i szaleje podczas tych szybkich. Warsztat tego faceta jest niesamowity, umiejętności dobrania pięknych, improwizowanych zagrywek biją na głowę przereklamowanych gitarzystów, którzy pomimo umiejętności technicznych są mało oryginalni, żeby nie powiedzieć nudni (patrz Steve Vai).
A wy? Jakie są wasze ulubione koncertówki?



















