Cześć.
Zabiegany jestem ostatnio strasznie, nie mam czasu nawet cieszyć się zakupem nowej gitary - ba, nawet nie piszę w swym wątku. Do tego doszła jeszcze jedna sprawa - w swoim rodzinnym mieście zostałem poproszony do poprowadzenia koncertu w swej byłej szkole. Zagra jeszcze jeden absolwent i paru młodych. Zdecydowałem się na koncert tylko gitarowy - zero wokalu, ewentualnie perkusja + bas. Teraz mamy problem, bo o ile ja wygram Santanę, czy Hendrixa, to młodzi niekoniecznie. Dwóch jest pod moim "skrzydłem" (jestem dość często w mieście, spotykam się z nimi i gramy po parę godzin), grają zaledwie 1,5 roku. Znam mniej więcej ich możliwości, ale jest zbyt mało czasu by wyćwiczyć chociażby Always with me, always with you - chyba, że z kumplem absolwentem przejęlibyśmy cięższe partie, ale.. To nie o to w tym chodzi. My zagramy 2 utwory Hendrixa, Europe Santany i coś z repertuaru Satcha i Steve'a. Czy możecie mi doradzić parę spokojnych, zachowanych raczej w konwencji jazzowo-rockowej utworów stricte instrumentalnych? Naturalnie w miarę prostych, ale brzmiących dość efektywnie. Byłbym bardzo wdzięczny.
Pozdrawiam.




















