Witam, jako że jestem początkującą gitarzystką , nie wiem za bardzo co zrobić w mojej sytuacji. Nową gitarą akustyczną nacieszyłam się niecałe dwa tygodnie, parę dni temu upadła ona z pewnej wysokości na ziemię "główką w dół". Widok po masakrze był bolesny : główka odpadła , gryf przełamał się na wysokości mniej- więcej pierwszego progu (takie nieregularne złamanie), dodatkowo po gryfie poszły pęknięcia w stronę pudła. I tu mi się rodzi kilka pytań : opłaca się w ogóle próbować to naprawiać? Wymienia się gryfy przy akustykach? Czy aby koszta nowego gryfu i jego ew. wymiany nie przewyższą ceny gitary i czy będzie to miało wpływ na jej brzmienie, ogólną jakość, wartość? Osobiście nastawiłam się już w sumie na kupno nowej gitary.
Swoją drogą niezły początek "kariery"...















