Cześć wszystkim, nie lubię rozpoczynać swojej obecności na forach od zakładania tematu, ale ponieważ nie udało mi się znaleźć nic pomocnego, to nie mam wyboru.
Otóż od dwóch tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem Corta Katany oraz Rolanda Cube 15XL. Ostatnio jednak moje szczęście zostało ograniczone, ponieważ gitara zaczęła dziwnie brzmieć - do tego stopnia, że pewne riffy są nie do grania, bo nie potrafię tych dźwięków wytrzymać. Ponieważ dopiero zaczynam przygodę z gitarą, mogę mieć problem z precyzyjnym wyjaśnieniem o co chodzi, ale spróbuję:
Najbardziej słychać to na przesterze, zwłaszcza na strunach B, G i D - szczególnie granych parami. Dźwięk wydobywający się z wzmacniacza tak dziwnie... Pulsuje. Tzn. raz jest głośniejszy, raz cichszy - tak jakby z dużą częstotliwością był na chwilę "tłumiony" - nie w znaczeniu gitarowym, tylko po prostu jest ciszej na ułamek sekundy i znowu głośniej - i tak cały czas.
Początkowo pomyślałem, że to wzmacniacz, ale mam wrażenie, że niepodpięta gitara również tak dziwnie brzmi. Dodatkowo cała drży w czasie gry, co dzisiaj dopiero zwróciło moją uwagę.
Moje pytanie brzmi wobec tego, co to może być? Na początku takich skowytów nie wydawała, brzmiała bardzo fajnie. Struny chyba tak szybko się nie zużywają? Nie wydaje mi się, żeby coś było poluzowane, wszystko dobrze siedzi na swoim miejscu. A nie chcę gitary odsyłać, nie mając pewności co jest grane.
Pozdro, z góry dzięki za odpowiedź



















