Pilnik napisał(a):FlamStyle napisał(a):W żadnym wypadku. Nawet najwyższe modele akustyczne tego producenta nie przedstawiają się kolorowo.
I znów Flam napisałeś powiedzmy szczerze głupiego posta. Fender CD-60 to przyzwoity akustyk, śmiało może konkurować z Yamahą i Takamine. Nie mówię, że jest lepszy, ale im dorównuje. Jego główny atut to brzmienie. Zależy jeszcze od egzemplarza, np. mi trafił się bardzo dobry. I bzdurą jest to, że akustyki Fendera są do niczego - obalmy ten mit raz na zawsze.
Czemu głupi? Fender w porównaniu do Takamine czy też Yamahy nie ma żadnego zaplecza gitar akustycznych. Nie napisałem, że są to gitary słabe, tylko po prostu w każdym przedziale cenowym ( w klasie mid-end oraz hi-end już prawie w ogóle ten producent się nie liczy ) jest kilka gitar, o ile nie kilkanaście, które są ciekawszymi propozycjami. Wiadomo, może trafić się perełka grająca nadzwyczajnie, jednak o wiele większe prawdopodobieństwo zakupu dobrej gitary w ciemno mamy w przypadku Yamahy, Takamine, Craftera, VGS, Dowiny, Washburna, Tanglewooda. Wszystkie wymienione tutaj marki prezentują wyższą, dobrą powtarzalność produktu. Osobiście Fendera, jakiego kolwiek akustycznego kupiłbym dopiero po ograniu, jednak tak czy siak po doświadczeniach w klasie wyższej wiem, że ciężko o wyróżniającego się w stosunku do konkurencji.
A skoro jest bzdurą, to czemu nie mam w podpisie Fendera, a Cole Clarka? Zresztą to temat na inną okazję, ale to co usłyszałem z pudła Fenderów niczym dobrym mnie nie zaskoczyło. I nie jestem hejterem tej marki, po prostu wiem na czym stoi.
Jeszcze jedno.
Pilnik napisał(a):Fender CD-60 to Dreadnought, nie żaden Western.
Po prostu uszanuj, że niektórzy mają wyrobione zdanie na jakiś temat i przy okazji wiedzą więcej. Zabrzmi szczeniacko, ale ograłem naprawdę dużo gitar, w życiu swoje słyszałem i wiem jaki instrument na co stać. Walka ze mną to jak walka z wiatrakami - mam głupi charakter ale nie piszę głupich postów, raczej niektórzy głupio je interpretują.