Witam.
Poleccie jakies melancholijne, troche depresyjne utwory lub zespoly grajace taka muzyke. Tylko bez zadnego metalu prosze. Mile widziane psychodelie tylko nie za mocno ryjace mozg tzn. bez dlugich, piskliwych dzwiekow. Ale nie tylko psycho, inne gatunki tez mile widziane. Polecono mi cold wave, ale po glebszym zapoznaniu sie odpada, bardziej to wesole niz melancholijne. Radiohead tez raczej odpada, Bucketheada i Pink Floyd, The Doors tez znam. Zalezy mi by bylo to tajemnicze, kojarzylo sie z deszczem lub sniezyca, opuszczonym mrocznym domem itp [byle nie satanistyczne]
z gory dzieki

















