przez ozzibi » 2010-06-02, 21:34
Mroova - nie ma tak dobrze, to nie było jedno podejście, jest zresztą parę nakładek, a te wymagały drobnego aranżu. A Linkfloyd to nazwa jednego z loopów użytych tutaj, strasznie mnie rozśmieszyszła.
Werman - ten piździk to pitchshifter z Zooma.
Kuchasz - wszystko się zgadza, melodia wydumana, szkoda że nie odpaliłem nagrywania za pierwszym razem, piękny spontan wyszedł, ale ja postanowiłem to "dopieścić". I po wuj...
Nie będę się tak więcej spuszczał, w cholerę roboty, a efekt taki sobie.
Slidy/glisy kiepsko wychodzą na mojej gitarze - wysokie i chude progi, muszę to ograniczyć.
Flażoletów tu nie ma, jest jeden, ale byś nie zgadł w którym miejscu, bo go fuzz (też z Zooma) skutecznie przykrył.
A Zoom mi się "kończy", będę go sprzedawał.
Nawiasem mówiąc - ten kawałek to totalna kalka - trochę Hacketta, trochę Floydów, trochę Yesa.
Dlatego też nie przywiązuję do tego brzdąkania żadnej wagi - ot, chciało mi się "lyrycznie" i tyle.
Moje w pełni własne produkcje leżą odłogiem, bo czekają na prawdziwego, a nie wymuszonego kopa....
Chyba mam mózg, ale nic o tym nie wiem...