przez macchuck » 2012-01-25, 00:28
Witam,
czy mogę przyłączyć się do post'a kolegi Krzysiaaa? :)
Generalnie już dawno chciałem spróbować gry na gitarze i tak się złożyło, że w moje ręce wpadła gitara klasyczna.
Rzecz jasna poczytałem, pooglądałem itp., itd. Mimo to jednak mam wciąż parę pytań, na które nie bardzo znalazłem odpowiedzi pisane.
W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że jestem absolutnym laikiem, Takim całkowitym. Jednak mam chęci, mam nadzieje, że to wystarczy w parze z czasem. Proszę też o pewną dozę wyrozumiałości - zakładam, że piszę do ludzi z doświadczeniem i samo to jest odrobinę... cóż, głupio mi trochę. Tym bardziej po dzisiejszej wizycie w sklepie muzycznym (po kostkę) - sprzedawca traktował mnie raczej chłodno, zaraz po tym jak powiedziałem, że dopiero zaczynam się uczyć. A ja chciałbym po prostu melodyjnie brzdąkać na gitarce, nic wielkiego. Po prostu przyjemnie.
Do sedna. Gitara, w której posiadanie wszedłem to podejrzewam sprzęt nie pierwszej jakości - ale to chyba nawet lepiej, muszę od czegoś zacząć i się sprawdzić. Struny wiolinowe nylonowe, basowe - metalowe (nie wiem co to oznacza, ale podejrzewam, że mogłoby być lepiej, albo co najmniej inaczej) Mogę to tak zostawić czy wymienić?
I czy kostką mogę tak ewentualnie na tym grać? Czytałem, że po nylonowych strunach lepiej palcami, c w sumie chyba mi specjalnie nie zawadza (w razie czego).
Ponad to, jak chwytać poprawnie progi? Chodzi o to, że znalazłem takie info, żeby kciuk za gryfem, palce opuszkami na struny, najbliżej progów, nie spinać się, palce w miarę prostopadle do gryfu, jak "młoteczki". I wszystko ładnie-pięknie ale jak przytrzymam strunę - ładny brzdęk. Problem - kiedy puszczam z progu szybko to samo puszczenie jest źródłem dodatkowego brzdęku, jak za wolno to struna mi się wycisza. To i to paskudnie brzmi.
Jest jeszcze problem dźwięku ze strunami basowymi. Kiedy próbuje szarpnąć je parę razy pod rząd, szybciej to dźwięk mi, tak jakby wibruje. Tzn. w drugim szarpnięciu jakbym zatrzymywał dźwięk z poprzedniego.
Próbowałem kostką też brzdąknąć i o ile za pierwszym razem ładnie, kolejne to "brzęczenie" struny o kostkę. To tak jakby kostka dotykając struny przejmowała wibracje i daje to "plastikowy" pobrzęk - okropny :/
Kostkę pan w sklepie sprzedał mi 0.38mm ze słowami, że na klasyku kostką się nie gra bo struny pozrywam. Cóż, nie wiedziałem, ale głupio było już nie kupić...
Wybaczcie, ze tak się rozpisałem. Mam nadzieję, że parę dobrych rad mi udzielicie.
Przeglądałem też forum, żebym nie wyszedł na lenia Nie całe, przyznaję [bardzo obszerne...]
Niesamowicie zawsze podziwiałem ludzi brzdękających na gitarach, zawsze jednak coś mi zawadzało w spróbowaniu samemu. Chciałbym to nadrobić :)
Pozdrawiam