Dział dla początkujących gitarzystów.

Postprzez Edwin » 2012-01-23, 21:27

Siemka.
Gram na gitarze już z 7-8 miesięcy. Chodzę z kumplem to takiego nauczyciela, lecz jak mi wiadomo nauka u niego trwa 2 lata, ale niestety nauczy mnie tylko piosenek typowych na ognisko. Takich sobie 100 piosenek bez solówek przez jakiś czas. Już 6 miech do niego chodzę, ale nie miałem nic z takich bardziej profesjonalnych rzeczy. Niestety mieszkam w małym mieście, a 2 nauczyciel wyjechał praktycznie na zawsze. TU JEST MOJE PYTANIE: czy jak skończę się uczuć tam gdzie się uczę to iść to 6 letniej szkoły muzycznej? Może wiecie czego i jak tam uczą? 2 pytanie: gdzie dokładnie nauczyć się ustawiać i regulować gitary? Wiem, że jest full poradników w necie, ale może są jakieś książki na ten temat? Za pomoc pochwała.
E-akustyk Washburn z zeszłego stulecia i włoska kopia Strata.
Edwin
 
Posty: 58
Dołączył(a): 2011-12-26, 20:47
Pochwały: 1

Gitarowe wyzwania 2Szkoła gry na gitarze na 3 płytach DVD
47,00 zł7 godzin video
Gitarowe WyzwaniaPonad 4 godziny, ujęcia z różnych kamer, prawa i lewa ręka
34,00 zł2 płyty DVD
SklepMuzyczny24.com

- Szkoły gitarowe na DVD
- Kursy gry na gitarze
- Książki dla gitarzystów
 

Postprzez jarekosm » 2012-01-23, 21:47

Co do szkoły, to zależy od Ciebie czy chcesz. Ale z doświadczenia wiem - szkoła zabija pasje.
Co do nauczyciela, to zrobiłbym sobie od niego przerwę i poćwiczył sam intensywnie w domu. Szukaj piosenek, akordów do nich i graj :) Po jakimś czasie, jak poczujesz, że to co robisz CI wychodzi dobrze, mozesz do niego wrócić i uczyć się dalej :) Zaoszczędzisz kasy :)
Co do regulacji gitary, to trudno powiedzieć przez neta. Jak Ci filmik na YT nie pomógł, to książka tym bardziej. Pisalismy Ci na forum jak. Najlepiej byłoby wybrać się do tego lutnika. Jeśli to Cię tak bardzo męczy, to warto pojechać z gitarami (o ile pamiętam masz więcej niż jedną) nawet ze 100 km (w takiej odległości powinieneś kogoś znaleść), żeby Ci pokazał jak to zrobić. Osobiście.
Pozdrawiam :)
Obrazek
1960's Hagstrom III (1966)
jarekosm
 
Posty: 750
Dołączył(a): 2011-10-24, 14:03
Pochwały: 27

Postprzez Drewto » 2012-01-23, 21:55

Znasz pewnie Ryszarda Riedla prawda? Wiesz , że on tak jak wielu znanych muzyków był samoukiem ^^? Moim zdaniem warto samemu się uczyć , nauczyciel może ukierunkować , ale muzyki nie da się od "tak" nauczyć . Każdy ma to coś , ale sam musi to odkryć ^^. Jeśli chodzi o solówki to zacznij od czegoś łatwego - ja zaczynałem od Stairway to Heaven na akustyku ^^, spróbuj bardzo łatwo idzie :).

Edit: Dużo , ba bardzo wielka liczba muzyków , którzy teraz są znani przynajmniej jednej dziesiątej społeczeństwa , nie mają skończonej żadnej szkoły muzycznej : Green Day, Feel, Dżem , itd. ^^
Drewto
 
Posty: 5
Dołączył(a): 2012-01-22, 12:53

Postprzez Edwin » 2012-01-23, 22:15

jarekosm napisał(a):Co do szkoły, to zależy od Ciebie czy chcesz. Ale z doświadczenia wiem - szkoła zabija pasje.
Co do nauczyciela, to zrobiłbym sobie od niego przerwę i poćwiczył sam intensywnie w domu. Szukaj piosenek, akordów do nich i graj :) Po jakimś czasie, jak poczujesz, że to co robisz CI wychodzi dobrze, mozesz do niego wrócić i uczyć się dalej :) Zaoszczędzisz kasy :)
Co do regulacji gitary, to trudno powiedzieć przez neta. Jak Ci filmik na YT nie pomógł, to książka tym bardziej. Pisalismy Ci na forum jak. Najlepiej byłoby wybrać się do tego lutnika. Jeśli to Cię tak bardzo męczy, to warto pojechać z gitarami (o ile pamiętam masz więcej niż jedną) nawet ze 100 km (w takiej odległości powinieneś kogoś znaleść), żeby Ci pokazał jak to zrobić. Osobiście.
Pozdrawiam :)


No tak mam 3, a żadna nie jest sprawna -.-. Mieszkam na zadupiu, mówiłem juz. Kazda piosenkę jaką zadał do nauki umiem na perfekt. Już nie męczą z tą regulacją, bo ja mam zawsze jakieś problemy trudne do rozwiązania samemu. Co to znaczy, ze zabija pasję? Przecież sama gra to pasja.


Tak znam Ryszarda. Też sam cos probuje się nauczyć, ale nie mogę znaleźć świetnych tabów do niektórych piosenek. A tak się składa, że się uczę Stairway to Heaven, ale z filmu po brazylijsku...
E-akustyk Washburn z zeszłego stulecia i włoska kopia Strata.
Edwin
 
Posty: 58
Dołączył(a): 2011-12-26, 20:47
Pochwały: 1

Postprzez sadyslaw » 2012-01-23, 22:20

Edwin napisał(a):Co to znaczy, ze zabija pasję?


Jeśli coś staje się obowiązkiem/przymusem/pracą zwykle przestaje sprawiać aż taką przyjemność. Wszystkie egzaminy i zajecia prawdopodobnie skutecznie obrzydzą ci muzykę na jakiś czas ;)
BC Rich Mockingbird Special X (2x Seymour Duncan Alnico II Pro) + Peavey Classic 30

Do sprzedania Alesis Quadraverb
Avatar użytkownika
sadyslaw
 
Posty: 755
Dołączył(a): 2009-12-20, 10:53
Lokalizacja: Lublin/Piotrków Tryb./Sulejów
Pochwały: 65

Postprzez Edwin » 2012-01-23, 22:23

sadyslaw napisał(a):
Edwin napisał(a):Co to znaczy, ze zabija pasję?


Jeśli coś staje się obowiązkiem/przymusem/pracą zwykle przestaje sprawiać aż taką przyjemność. Wszystkie egzaminy i zajecia prawdopodobnie skutecznie obrzydzą ci muzykę na jakiś czas ;)


Rozumiem...

Czy ktoś orientuje się ile może kosztować Washburn d12n tylko, że wersja elektroakustyczna? d12n moze za ogólnie, ale identycznie wygląda tyle że ma pod piec wejscie i ma wcięcie w pudle.
E-akustyk Washburn z zeszłego stulecia i włoska kopia Strata.
Edwin
 
Posty: 58
Dołączył(a): 2011-12-26, 20:47
Pochwały: 1

Postprzez Wolansio » 2012-01-23, 22:34

sadyslaw napisał(a):
Edwin napisał(a):Co to znaczy, ze zabija pasję?


Jeśli coś staje się obowiązkiem/przymusem/pracą zwykle przestaje sprawiać aż taką przyjemność. Wszystkie egzaminy i zajecia prawdopodobnie skutecznie obrzydzą ci muzykę na jakiś czas ;)


Co do tego to się nie zgodzę.
Grę zacząłem od klasyka, chodziłem prywatnie do pewnej Pani, która uczyła mnie stylu klasycznego, ale nie była gitarzystką. Po 2 latach poszedłem do szkoły muzycznej.
Pierwsze co mnie uderzyło to poziom- kilkakrotnie wyższy. Oczywiście obowiązek ćwiczenia.

Ale uważam, ze to właśnie jest dobre. Gdy gra na gitarze jest naprawdę twoją pasją, to codzienne ćwiczenie jest( a w każdym razie powinno być) przyjemnością. Do tego dochodzi Ci dodatkowa motywacja, właśnie w postaci ocen i egzaminów. Wiesz że musisz ćwiczyć, wiec nie będzie sytuacji w której mówisz sobie: "E tam, nie ma ciśnienia, pogram se to co juz umiem" - a wtedy progres nie leci.

Ponadto lekcje teorii i kształcenia słuchu dają Ci szersze pojęcie o muzyce, kształtują wyobraźnię muzyczną, poszerzają horyzonty, rozwijają słuch.
Niedawno(po 1,5 roku szkoły muzycznej) odpaliłem sobie Lady Pank to usłyszałem rzeczy, których nigdy wcześniej nie wyłapywałem, a to zupełnie zmienia obiór piosenki.

Reasumując, polecam szkołę muzyczną jak najbardziej.
ObrazekObrazek(Dot)->Crybaby 95-Boss DS-2-Cool Cat Chorus-DD600-Tu300-> ObrazekObrazek
Wolansio
 
Posty: 121
Dołączył(a): 2011-06-26, 00:27
Pochwały: 7

Postprzez sadyslaw » 2012-01-23, 22:45

Nie mówiłem, że szkoła muzyczna jest zła. Bardzo dobrze wiem ile dają zajęcia tam, bo mam wielu kolegów po szkołach muzycznych i zazdroszczę im wyćwiczonego słuchu i pojęcia o teorii muzyki.

Są ludzie których będą motywowały egzaminy i stres z nimi związany, tak jak na każdych studiach. Są pasjonaci, którzy siedzą w książkach bo ich to interesuje i zasuwają dla własnej satysfakcji. Niestety ludzka leniwa natura powoduje, że znaczna większość czując przymus zaczyna kombinować jak tu sobie ułatwić i próbuje zrezygnować, albo ciągnie "byle jakoś do przodu".

Nie wiem do którego typu ludzi zalicza się autor tematu ;) To musi już ocenić sam.
Wolansio, zazdroszczę ci cierpliwości do nauczycieli i w ogóle do edukacji muzycznej. Mnie to okropnie męczyło na początku i od tego czasu radzę sobie sam.
BC Rich Mockingbird Special X (2x Seymour Duncan Alnico II Pro) + Peavey Classic 30

Do sprzedania Alesis Quadraverb
Avatar użytkownika
sadyslaw
 
Posty: 755
Dołączył(a): 2009-12-20, 10:53
Lokalizacja: Lublin/Piotrków Tryb./Sulejów
Pochwały: 65

Postprzez jarekosm » 2012-01-24, 00:09

Znaczy ja mówiłem o informatyce. Szkoła, studia i widmo około 40 lat pracy w tej dziedzinie. Studnia zabiły pasję. Dlaczego? Bo uczyłem się nie tego co chciałem. Interesowały mnie inne dziedziny niż wykładowców.
Muzyka chyba jest węższą dziedziną (przy założeniu, że gramy na gitarze), więc może być inaczej. Nie mówię, że Tobie to zniechęci.

Powiedz gdzie dokładnie mieszkasz (miasto).
Obrazek
1960's Hagstrom III (1966)
jarekosm
 
Posty: 750
Dołączył(a): 2011-10-24, 14:03
Pochwały: 27

Postprzez Wolansio » 2012-01-24, 00:09

@Sadyslaw
Zgadzam się z tobą, to zależy od człowieka, innych to motywuje, innych dołuje.
I tak najważniejsze do grać, czerpać z tego przyjemność i starać się być coraz lepszym. Nie ważne czy w szkole, czy na samą rękę.
Pozdro
ObrazekObrazek(Dot)->Crybaby 95-Boss DS-2-Cool Cat Chorus-DD600-Tu300-> ObrazekObrazek
Wolansio
 
Posty: 121
Dołączył(a): 2011-06-26, 00:27
Pochwały: 7

Postprzez Edwin » 2012-01-24, 00:41

jarekosm napisał(a):Znaczy ja mówiłem o informatyce. Szkoła, studia i widmo około 40 lat pracy w tej dziedzinie. Studnia zabiły pasję. Dlaczego? Bo uczyłem się nie tego co chciałem. Interesowały mnie inne dziedziny niż wykładowców.
Muzyka chyba jest węższą dziedziną (przy założeniu, że gramy na gitarze), więc może być inaczej. Nie mówię, że Tobie to zniechęci.

Powiedz gdzie dokładnie mieszkasz (miasto).


Powiem tyle, ze w Warmińsko-mazurskim, a najbliższa szkoła muzyczna mieści się w mieście Działdowo. Wpisz sobie szkoła muzyczna Działdowo.
E-akustyk Washburn z zeszłego stulecia i włoska kopia Strata.
Edwin
 
Posty: 58
Dołączył(a): 2011-12-26, 20:47
Pochwały: 1

Postprzez mice » 2012-01-24, 16:08

Jeżeli chodzi o szkoły muzyczne to z własnego doświadczenia wiem, że po połowie cyklu(w moim wypadku 4 letniego) odechciewa się do niej chodzić. Co prawda chodziłem na fortepian, niby na początku bardzo lubiłem grę na nim, nawet nie musiałem dużo ćwiczyć by pozaliczać wszystko na 5, grywałem nawet na wewnatrzszkolnych koncertach. Sam przedmiot instrumentu lubiłem - no teraz pianino stoi nieużywane - zapał przeszedł na gitarę, ale jeśli chodzi o dodatkowe przedmioty typu kształcenie słuchu, audycje muzyczne, czy lekcje chóru to totalnie mnie dobijały te lekcje. 2 godziny instrumentu + 5 godzin dodatkowych przedmiotów tygodniowo to katorga. Na kształceniu słuchu były ciągłe sprawdziany słuchowe z interwałow, trójdźwięków, dyktand, ciągłe prace domowe typu nauczyć się śpiewać patrząc tylko w nuty totalnie bezsensownych, głupich melodii z solfeża. Na audycjach uczenie się o instrumentach, historii muzyki, artystach, rodzajach, utworach też mi się nie podobało. A chór to najbardziej nielubiany przedmiot przeze mnie. Jak po pierwszych dwóch latach miałem na koniec piątki, tak potem ledwo czwórki. Musiałem poświęcić mnóstwo czasu, który bardzo wtedy chciałem spędzać z kolegami na zabawie, na chodzenie do szkoły i domowe ćwiczenia. Chodziłem właściwie z przymusu, ojciec mnie zapisał - takie miał ambicje, a gdy po 2 latach totalnie zniechęciłem się tą nauką to musiałem ją dokończyć katując się. Naukę zacząłem w wieku 12 lat. Najlepsze jest to, że z tego całego przymusu nie potrafiłbym zagrać niczego bez nut, bez nauczenia się. Jednak teraz, gdy zacząłem grę na gitarze, widzę że trochę tej wiedzy ze szkoły pozostalo mi w pamięci, czytanie nut, znanie pojęć, ogólna wiedza o teorii. Co trochę się przydało.
Jednak jakbym miał wybrać pomiędzy lekcjami prywatnymi u dobrego nauczyciela a szkołą muzyczną wybrałbym prywatne lekcje. Szkoła muzyczna jest dla tych osób, które planują wiązać swoją przyszłość z muzyką klasyczną, zdawać studia muzyczne itd.
Obrazek
Avatar użytkownika
mice
 
Posty: 263
Dołączył(a): 2011-09-11, 14:26
Lokalizacja: Kraśnik
Pochwały: 17

Reklama