Witam. Gram już 1,5 roku (co prawda na grę nie mam zbyt wiele czasu), ale temat umieszczam w żłobku ponieważ mój problem nie należy raczej do problemów starych wyjadaczy :P Mianowicie, wszystko co gram brzmi jak g**no. Jestem w stanie zagrać to i owo, ale nigdy nie zadowala mnie brzmienie. Jest jeszcze w miarę spoko kiedy gram na 1,2,3 strunach, ale w sytuacji kiedy uderzam w więcej nitek powstaje jeden wielki tragiczny hałas (szczególnie na przesterze). Dodam, że jestem leworęczny, a gram na praworęcznej gitarze, ale po takim czasie granie w odwrotnej konfiguracji wydaje mi się totalnie nienaturalne.
Szperałem sporo w sieci i nie jestem w stanie wymyślić co jest grane. Zastanawiałem się czy dobrze trzymam kostkę - wyszło na to że trzymam poprawnie. Może w zły sposób biję? (kąt, podparcie, nie wiem, cokolwiek?).
Zauważyłem, że przy biciu tak jakby obracam nadgarstkiem i resztą przedramienia, może to ma coś do rzeczy?
Jak prawidłowo ułożyć prawą łapę na gitarze? Jak się ustawić rękę, gdzie, czym i czy się podpierać? W jaki sposób atakować struny?
Może ktoś miał kiedyś podobne problemy i napisze co u niego powodowało zgrzyty? Będę wdzięczny za wszelkie porady i pomoc :)
Chciałbym po prostu umieć zagrać moje ulubione kawałki tak, żeby brzmiały chociaż w miarę podobnie do tego co słyszę na płycie ;)



















